#10 Od Kagamiego do Erena
Kagami tej nocy miał naprawdę przyjemne sny. Był na polanie, jako dziecko. Taki mały, czerwonooki brzdąc o blond włoskach i popylał sobie szczęśliwy do miejsca, gdzie spotykał się ze swoim przyjacielem. Kiedy dotarł pod bardzo duże i stare drzewo, u jego korzeni zauważył brązowowłosego, którego złote oczy zaczęły świecić się, podobnie jak oczy Taigi. Kiedy siebie zobaczyli, od razu rzucili się na siebie, śmiejąc się słodko. Kagami nie pamiętał nic z rozmowy jaką wtedy przeprowadzili, ale zapamiętał jedno. Erena, który uśmiechał się tak szeroko, kiedy obiecywali sobie nawzajem, że nic nigdy ich nie rozdzieli... Przeznaczenie chciało inaczej, za dziecka ich rozdzielono, ale teraz? Teraz los połączył ich ponownie, choć żałował, że złotooki prawie nic nie pamiętał z tamtego okresu. Jednak dla czerwonowłosego liczyło się to, że teraz przynajmniej miał go blisko i mógł wspominać miłe chwile. Nie wiedział, czy powinien mu o tym mówić, co jak on po prostu nie chciał pamiętać.
Nim otworzył oczy, mruknął, czując oddech na swojej twarzy, który był bardzo spokojny. Dłonie tego kogoś bardzo mocno i szczelnie obejmowały Kagamiego i vice versa. Ta dwójka naprawdę spała dobrze, dzięki temu, że po prostu byli obok siebie. Taiga uchylił lekko powieki, jednak wydobył się z jego ust leniwy pomruk, widocznie nie chciał otwierać oczu, wolał pospać i poleżeć w łóżku, kiedy było tak cieplutko. No ale, nie byłby sobą, gdyby nie obudził się wreszcie, a potem rozejrzał się, nie ruszając się. Uśmiechnął się, patrząc na spokojną twarz Erena, poprawił mu włosy. Przewrócił się na plecy, a wtedy brązowowłosy mocniej do niego przylgnął, tuląc się nadal. Czerwonowłosy uśmiechnął się, biorąc telefon i napisał do szefa, że bierze tydzień wolnego. Mężczyzna oczywiście się zgodził i życzył mu miłego tygodnia. To samo zrobił potem z posterunkowym, aby poinformować, że nie będzie dowoził raportów przez, również, tydzień. Następnie wzrok Kagamiego ulokował się we wtulonym w niego żółtku, którego pogłaskał po włosach.
- Eren, pobudka, jest już późno. - zaśmiał się. - Jaki z ciebie misiak, jeju. Koala jakich mało. - dodał, szczerząc się w jego stronę.
- Mmm... - brunet mruknął, przeciągając się z wciąż zamkniętymi oczami. - Jeszcze pięć minut... - szepnął, zaspany, mocniej wtulając się w czerwonowłosego. - Tak wygodnie...
- Wiem, jestem mięciutki i cieplutki, ale pora wstawać. Śniadanie muszę zrobić. Muszę pojechać do Ash, nie odpisuje mi wcale na wiadomości. Jak chcesz, możemy pojechać razem. - dodał. - A, wziąłem wolne, także będziemy mieli dużo czasu na tulasy, jak tak ich potrzebujesz, żółtku. - zaśmiał się.
- Mmm... - Eren ponownie mruknął, podnosząc się do pozycji siedzącej.
Wtedy, rozejrzał się dookoła pokoju, z roztrzepanymi na wszystkie strony świata włosami i zaspanymi oczami, zastanawiając się który mamy rok i w jakiej rzeczywistości się znajduje.
- Gdzie jechać? Po co... Jest jeszcze wcześnie... - odparł z chrypą w głosie, a kiedy chłopak wspomniał o przytulasach, Eren uśmiechnął się jak dziecko i ponownie walnął się głową na brzuch Kagamiego. - Tuli... Cieplusio..
- Eren, misiaku, jest godzina dziesiąta. - zaśmiał się, po czym przytulił go mocno do siebie.
No nie umiał mu odmówić. Tulił go mocno, głaszcząc jego włosy oraz plecy, a potem zamknął oczy, oddychając spokojnie. Jak on go uspokajał, to aż dziwne. Mimo to, uśmiechnął się, patrząc na niego, jak spokojnie się wtulał.
- No dobrze... Pięć minut, okay? - powiedział spokojnie.
- Mhmm... - mruknął potwierdzająco z uśmiechem, przymykając oczy. - Bull bul buuul... Mhmhmhm... - zaśmiał się cicho, imitując dźwięki wydawane przez żołądek Kagamiego.
- Burczy, bo bebzon głodny. - zaśmiał się, głaszcząc go. - Jaki przytulak z ciebie, aż ciężko uwierzyć. Mikasa ciebie nie tuli, czy jak? - dodał, poprawiając jego włosy.
- Ona nie lubi zbytnio takich tulasów... Mówi, że jestem przylepą... Nie wiem, o co jej chodzi. - powiedział sarkastycznie i zaśmiał się. - A ja lubię się przytulać... Szczególnie, jak zasypiam, bo bez tego nie mogę zasnąć... Taki mój dziwny nawyk.
- No to trudno, jestem do użytku, kiedy potrzebujesz. Tylko musisz mi wtedy dać znać, dobrze? - powiedział, po czym pomiział go po policzku i włosach. - A w nocy, to prawda... Miałem taki przyjemny sen.
- Po co dawać znać... Najlepszy jest atak z zaskoczenia. - dodał z uśmiechem. - Oho, znowu któryś z tych twoich ''przyjemnych snów''?
- Nie, nie. Taki... Sen pełny wspomnień. Ja i mój przyjaciel z dzieciństwa, pod drzewem, takim wielkim, gdzie zawsze się bawiliśmy. Udało się nam raz wspiąć na górę, ale potem płakaliśmy, bo nie mogliśmy zejść. Na szczęście mój brat przyszedł i nam pomógł. - dodał z uśmiechem.
- Oho... Przyjaciel z dzieciństwa, hm? - Eren przewrócił się na plecy, przeciągając się i wciąż mając głowę na brzuchu chłopaka. - Musisz pewnie mieć z nim dużo miłych wspomnień skoro ci się śni... Ja za to bardzo mało pamiętam ze swojego dzieciństwa, tylko urywki. - dodał, leżąc spokojnie.
- Chcesz mi powiedzieć o urywkach? - zapytał, patrząc na niego. - Chętnie posłucham, wybudzisz się nieco, jak pogadasz. - dodał, miziając jego włosy.
- Hmmm... - mruknął, patrząc w sufit. - Pamiętam szpital... Nie pamiętam za bardzo, co tam się działo, ale wiem, że byłem tam dosyć długo... I pamiętam jedno miejsce... Chyba było tam jakieś wielkie drzewo... Albo i nie? A może i było? Nie wiem tego, ale wiem, że było tam strasznie dużo świerszczy. Nie wiem czemu akurat to zapamiętałem. No i oprócz paru sytuacji z ojcem... Pamiętam jak moja mama była w ciąży z Hiroto... I uwielbiałem spać na jej brzuchu. Haha! O, i jak tłukliśmy się z Satoru i jak tata na nas wrzeszczał... Ah, to były czasu... - mówił, z uśmiechem.
- Drzewo... Pamiętasz takie, duże, stare drzewo, które było wyższe niż większość domów w królestwach? Takie szare, ale w wiosnę zawsze pięknie zakwitało i zbierało się kwiaty? I te świerszcze wydawały się grać tą samą melodię? - powiedział, widocznie szczęśliwy. - Nie mam zdjęcia, ale nie umiem go lepiej opisać...
- Tak! Tak! - Eren powiedział entuzjastycznie. - I na jesień zawsze miało takie kolorowe liście jak tęcza! O matko, ale odblokowałeś mi wspomnienie!
- Nie spodziewałem się! - powiedział. - To drzewo nadal ma takie piękne liście i nadal kwitnie. Jest starsze od mojego ojca i babci chyba. Nie wiem jakim cudem, przecież niektóre umierają i nie kwitną w taki sam sposób...
- Nie mam pojęcia, ale ono było wyjątkowe... Jak będziemy znowu w domu to trzeba się tam wybrać koniecznie. Daaawno tam nie byłem. Kurwa, te jebane świerszcze pewnie za nami tęsknią haha!
- I to jak! - zaśmiał się. - Dobra, dupa w troki, wstawaj, zrobię śniadanie i jedziemy. - powiedział. - Ruszaaaj dupaakę! Jeszcze się mnie naprzytulasz. - dodał.
- Aaaaahhhh! - krzyknął, wstając z niego. - Nie da człowiekowi spokojnie poleżeć nooo! - zaśmiał się, wstając z łóżka i rozprostowując nogi. - Czekaj, ja nie zasypiałem w jeansach? Hmmmmmmmmmm... - przeniósł wzrok ze swoich nóg na Kagamiego, mrużąc oczy tajemniczo.
- Przecież nie zostawiłbym ciebie śpiącego w jeansach. Zdjąłem ci je i koszulkę. - powiedział, podnosząc się i przeciągnął się, podobnie jak Eren. - Na co masz chęć na śniadanie? - zapytał go.
- O ty chuju bobrze. - zaśmiał się, nakładając na siebie na szybko jakieś ciuchy i wychodząc z Kagamim z pokoju. - Hmm, nie wiem w sumie... Może...
- Naleśniki! - pies nagle wyskoczył do nich z korytarza, machając ogonem i skacząc dookoła. - Naleśniki! Naleśniki!
- BOŻE! - Eren aż podskoczył w miejscu z zaskoczenia, kładąc swoją dłoń na sercu. - Ayato! Mówiłem ci coś o straszeniu ludzi w taki sposób!
Kagami wrzasnął i wyskoczył w powietrze, wskakując na stojącą na korytarzu ławeczkę. Przerażony złapał się ściany, patrząc na zwierzę z lekko bladą skórą.
- Ja pierdole, ja pierdole, ja pierdole. - powiedział kilka razy, przytulając się w strachu do ściany.
- Hahahhaha! - Eren zaśmiał się, odsuwając przerośniętego wilka od niego. - Kagaami, no weź. Nadal boisz się tego słodziaka? - spojrzał na niego, drapiąc Ayato za uszami. - No pacz jaki milusi! - pocałował go w ''policzek'', trzymając go przy tym, by ten nie rzucił się na czerwonowłosego.
- Wiesz, po tym, jak kiedyś mnie pies użarł, boję się ich nadal. Szczególnie, jak na mnie wyskakują jak mordercy. - powiedział, a następnie zszedł z ławki, patrząc na psowatego. - To ja... Pójdę zrobię znowu naleśniki... - dodał.
Ominął psa szerokim łukiem i jak strzała pobiegł do kuchni, aby przygotować naleśniki. Wrzucił wszystkie składniki do miski, wymieszał je, a kiedy ciasto było gotowe, zagrzał patelnię. Po chwili, na talerzach pojawiły się przepiękne, naleśniki, które tylko czekały, aż ktoś je pochłonie. Dokroił owoców, postawił syrop klonowy na stół oraz przygotował własną bitą śmietanę.
- Gotowe! - krzyknął.
- Idęęę! - Eren krzyknął, wychodząc z łazienki i następnie siadając przy stole. - O matko, jak ładnie pachnie. I jeszcze lepiej wygląda. - powiedział z uśmiechem, składając ręce do modlitwy, a potem wziął do rąk widelec z nożem, zaczynając się zajadać naleśnikami.
Ayato za to stał w oddali, ze skulonymi uszami i ogonkiem, patrząc się na nich, a w szczególności na Kagamiego, spode łba. Eren zobaczył to i się lekko zaśmiał, następnie zwracając się do Kagamiego.
- Widzisz? Przez ciebie jest smutny. - dodał, połykając jedzenie. - Ale tak serio, przecież wiesz, że on cię nie ugryzie. Po prostu jest czasem trochę... Energiczny.
Kagami popatrzył na psa, który stał i patrzył się prosto w jego duszę. Czy on ją właśnie pożerał? Śmieszna myśl. Westchnął cicho, po czym pokazał dla Ayato naleśnika.
- Chcesz... Chodź... - powiedział nadal z dygoczącą ręką. - Mam... - przełknął ślinę. - Naleśnika dla ciebie.
Ayato spojrzał na niego i podszedł do niego powoli, z lekko machającym się ogonkiem, a potem wziął delikatnie naleśnika od Kagamiego i położył się przy jego krześle, spokojnie zajadając się danym jedzeniem. Jego ogon wtedy zaczął się mocniej machać, a uszy znów stanęły dęba.
- Dobry naleśnik... Kagami robi lepsze naleśniki od Mikasy... - mruknął cicho, wciąż zajadając się kawałkiem ciasta.
- Ooooohoo! To jest dopiero komplement! - Eren powiedział z uśmiechem, spoglądając przelotnie na psa.
- To się cieszę, że ci smakuje... - powiedział. - A co? Mikasa nie umie robić naleśników? To naprawdę najzwyklejszy w świecie przepis, nic w nich wyjątkowego nie ma. - dodał. - Są tylko bez cukru, bo nie wiedziałem, czy psy mogą jeść z cukrem.
- Umie, ale te są lepsze... - dodał futrzak, przełykając ostatni kęs jedzenia.
- Spokojnie, Ayato może wpierdolić wszystko. Łącznie z moimi butami, tak? - dodał z uśmiechem brunet, głaszcząc psa, który podszedł do niego i położył wielki łeb na jego udzie. - O nie, mój drogi, dostałeś już. Nie patrz tak na mnie. - kiwnął przecząco głową, biorąc kolejny kęs do buzi.
- Jak chce, możesz mu dać, jest ich dużo. - powiedział.
Spojrzał na zegarek, ale mieli dużo czasu. Kagami zjadł naprawdę, bardzo dużo naleśników z owocami i bitą śmietaną, zapijając to ciepłą herbatą z dzbanka. Nikt chyba tyle nie je, ile on sam.
- Będę musiał pokombinować nieco, aby były bardziej puchate. - powiedział do siebie.
- I tak i tak są przepyszne. - przeniósł na niego wzrok z uśmiechem. - Masz do tego talent. - dodał, kończąc jedzenie. - Dziękuję! - powiedział, wstając z krzesła i idąc do zlewu, by umyć naczynia.
- Cieszę się, że smakowało. Dobra, też skończyłem. Pozmywasz? A ja pójdę się umyć i ubrać. - powiedział.
Kiedy Eren się zgodził, Kagami wyruszył do łazienki, gdzie wziął odświeżający prysznic i umył włosy. Wysuszenie ich to było mniej niż pięć minut. Ubrał nowe bokserki, wracając potem do swojego pokoju. Na nogi założył zwykłe jeansy, a na górę białą koszulę z krótkim rękawkiem. Gotowy wrócił do kuchni.
- Chcesz na pewno jechać? Nie zmuszam ciebie, jak nie chcesz. - dodał z uśmiechem.
- Weź, do niczego mnie nie zmuszasz. Pojadę. - rzucił z uśmiechem, strzepując wodę z rąk do zlewu.
Kiedy chłopak podszedł bliżej do niego, Eren momentalnie odwrócił na niego wzrok, a kiedy zobaczył jego strój, zarumienił się lekko, nieco otwierając usta. Co jak co, ale zwykłe ciuchy, a w szczególności niebieskie jeansy, przemawiały bardzo do Erena, choć sam nawet nie wiedział czemu tak bardzo.
- Oh... Um... Ładnie ci w jeansach... - dodał z lekkim rumieńcem, wycierając ręce papierowym ręcznikiem i wrzucając go później do kosza.
- Mmm, podoba ci się? - powiedział, robiąc pozę niczym modelka z wybiegu, a potem posłał mu buziaka na odległość. - Ubieraj się, pojedziemy metrem. Nie jest tak daleko. - dodał, uśmiechając się do niego.
Poprawił kołnierz białej koszulki, a potem przeciągnął się lekko, nadal odczuwał lekkie zmęczenie, ale co dziwnego, kiedy on ostatnio miał dzień wolny.
Eren zaśmiał się cicho pod nosem i poklepał go po ramieniu, mijając go i wchodząc do swojego pokoju. Po chwili, chłopak wyszedł, również w jeansach i jakimś stylowym swetrze oraz związanych włosach, a następnie skierował się do Kagamiego.
- To jak, idziemy? - powiedział z uśmiechem.
Kagami popatrzył na niego, po czym złapał go pod ramię. Zgarnął torbę oraz klucze, wychodząc z nim z mieszkania. Zamknął drzwi i oboje pokierowali się na przystanek metra. Stanęli sobie, wyczekując, a zgodnie z obliczeniami Kagamiego, nie musieli długo czekać. Zaraz po ich przyjściu, pojawił się ich transport. Wsiedli, stając blisko siebie, a czerwonowłosy złapał się bocznej rurki, aby nie upaść. Wpatrywał się w krajobraz za oknem, był naprawdę piękny. Widać było budynki, słońce i budzące się nadal miasto. Kagami zauważył jednak, że ktoś się mu przygląda. Spojrzał w kierunku Erena i uśmiechnął się szeroko.
- A ty co taki zagapiony? - zapytał zadowolony.
- Haha! - chłopak uśmiechnął się i zaśmiał uroczo pod nosem, nieco się rumieniąc. - Mam oczy to się patrzę.
Nagle jednak pojazd skręcił, co wytrąciło Erena z równowagi. Chłopak poleciał na Kagamiego, odruchowo łapiąc jego rękę, a dokładniej - biceps. Po chwili, gdy pociąg się już uspokoił, brunet odsunął się nieco od chłopaka, spoglądając na niego przelotnie.
- Wybacz. - dodał, cicho się śmiejąc.
- Lecisz na mnie, wiedziałem. - szepnął mu do ucha, po czym się zaśmiał, patrząc znowu na okno. - Zaraz wysiadamy, pilnuj się.
Na komentarz Kagamiego, Eren mocniej się zarumienił i zaśmiał, przykrywając nieco usta dłonią, nie wiedząc co odpowiedzieć. Kiedy ten jednak wspomniał o wysiadaniu, brunet wsunął swoją rękę między łokieć i bok czerwonowłosego, nieco się przysuwając.
- Jasne. Tak cię przynajmniej nie zgubię. - rzucił z uśmiechem.
Taiga uśmiechnął się do niego, po czym metro się zatrzymało. Oboje wysiedli, Kagami oczywiście dalej dawał Erenowi siebie trzymać, bo co jak co, peron był pełny, nikt nie chciał się tutaj zgubić. Mężczyźni po chwili wyszli jednak na ulicę, a wtedy Kaga popatrzył na Erena, wskazując kierunek, gdzie idą.
- To tam, nie musimy się śpieszyć, potem jak będziemy wracać, możemy zrobić sobie zakupy i może coś wypijemy dobrego. - powiedział zadowolony.
- Ooo, jestem za! - powiedział entuzjastycznie brunet, puszczając Kagamiego. - No to chodźmy skonfrontować się z tą twoją lasencją... Co się w ogóle ostatnio dzieje? Nie układa się wam? - zapytał z ciekawości, idąc razem z przyjacielem w kierunku jej mieszkania.
- Powiem ci szczerze, że nie wiem. Dwa dni do niej pisałem, nawet nie odpowiedziała, zacząłem się martwić, więc dzwoniłem do jej mamy. Powiedziała mi, że ostatnio jej nie odwiedzała, dlatego wydawało mi się to dość dziwne. - skrócił. - Muszę iść do niej, wyjaśnić. Mówiła mi, że jej mama jest chora, to myślałem, że ciągle u niej siedzi...
- Ouu.... - Eren skrzywił się nieco i poklepał go po ramieniu, od razu rozumiejąc sytuację. - Przykro mi, stary... Mam nadzieje, że to nie jest to, o czym myślę... - odparł, kiwając głową. - Tak między nami to od początku coś mi w niej nie pasowało... Wydawała się taka... Nie wiem. Jakby nie mówiła wszystkiego.
- Dlatego muszę to z nią wyjaśnić. Bo naprawdę, martwi mnie, że w coś się wplątała. Jest imprezowiczką, lubi wypić, co jak po prostu wdała się w nie takie towarzystwo. Co jak ją szantażują. - powiedział, wzdychając cicho. - Nie wiem nawet co mam o tym myśleć.
- Nie wiem szczerze, ale jak coś to wiesz, że jestem obok... - poklepał go po plecach i uśmiechnął się do niego kojąco.
- Dzięki Eren, wiem, że mogę na ciebie liczyć. - powiedział z uśmiechem, po czym podszedł pod klatkę. - Wejdę tam sam, dobra? Poczekaj chwilę. Nie zajmie mi to długo. - dodał.
- Wiadomo! - rzucił, opierając się o ścianę przy klatce. - Jasne, nie śpiesz się. Będę tutaj.
Kagami kiwnął głową, po czym wpisał kod do klatki i wszedł do środka. Wchodził po schodach po dwa stopnie, aż znalazł się na drugim piętrze. Popatrzył na drzwi do jej mieszkania i zadzwonił dzwonkiem. Nikt nie odpowiadał, ale przyłożył ucho i usłyszał w środku dziewczynę. Znowu więc zadzwonił, a wtedy Ashikko otworzyła mu drzwi. Była... Rozczochrana, lekko spocona, a na sobie miała szlafrok, nie widział jej bielizny. Zmrużył lekko oczy.
- Czemu nie odbierasz i nie odpisujesz. - powiedział do niej.
- Zgubiłam telefon, wybacz. Coś się stało? Muszę się szykować do wyjścia. - uśmiechnęła się.
Czerwonowłosy popatrzył na jej szyję. Malinki. I to nie jego. Kiedy oni ostatnio... Chłopak przekręcił lekko głowę, a potem odsunął ją z drzwi.
- Ej! Co robisz! Muszę się szykować! Kagami! - powiedziała i złapała go za rękę.
Chłopak wyrwał dłoń z jej ręki, a potem wszedł do mieszkania. Nagle, zza rogu wyszedł czarnowłosy chłopak z pieprzykiem, który powoli ubierał bokserki. Czerwonowłosy opuścił dłonie, a potem spojrzał na dziewczynę.
- To nie tak. - powiedziała, jakby w ogóle się tym nie przejęła.
Czarnowłosy oparł się o ścianę, uśmiechając się do Taigi zwycięsko, a potem poprawił swoje kudły. Kagami wpatrywał się w dziewczynę, a potem zaśmiał się cicho, zaciskając pięści. Wokół Taigi pojawiła się czerwona aura wściekłości.
- Powodzenia w życiu, Ashikko. Nie pisz, nie dzwoń. Jutro przywiozę twoje rzeczy tutaj. Zrywam z tobą. - powiedział.
- Who cares. - dodała, po czym wypchnęła go z mieszkania. - I tak byłeś słaby w łóżku. - powiedziała, zamykając drzwi.
Kagami stał dłuższą chwilę, patrząc się na zamknięte drzwi, a po chwili zaczął schodzić na dół. Droga mu się dłużyła, a oczy zaszły mu łzami. Kiedy wyszedł z klatki, miał spuszczoną głowę, a po policzkach spływały mu łzy. Zacisnął dłoń na przedramieniu, wbijając się w nie paznokciami. Czuł pustkę, nic nie słyszał, zupełnie, jakby ktoś zabrał mu słuch... Po prostu stał, a na chodnik spływały jego łzy.
- Kagami? - Eren od razu spojrzał na wychodzącego z klatki chłopaka i schował telefon do kieszeni. - Co się stało? - brunet podbiegł do niego, łapiąc go obiema rękoma za ramiona i patrząc w jego załzawione oczy. - Chodź tu...
Widząc reakcję chłopaka, Eren przytulił go do swojego ramienia, wsadzając jedną dłoń w jego włosy, a drugą kładąc na jego plecach. - Spokojnie, jestem tu...
Kagami przytulił się do Erena, zalewając się po chwili łzami. Zacisnął dłonie wokół niego, kładąc głowę na jego ramię. Brązowowłosy mógł czuć cieknące wręcz z jego oczu łzy i nie mógł się uspokoić. Po długich kilku minutach, kiedy nieco się uspokoił, wziął parę szybkich wdechów.
- Ona mnie zdradzała... Zerwałem z nią... Na moich oczach widziałem, jak mnie zdradziła... On tam był... - szepnął, wracając po chwili do płaczu.
- Shhh... Nie zasługiwała na ciebie i twoje serce... - szepnął cicho, gładząc jego włosy. - Wypłacz się, albo wykrzycz jeśli chcesz... - dodał, ocierając jego łzy z policzków. - Pamiętaj, nie zasługiwała na ciebie... Jesteś cudownym mężczyzną o cudownym sercu. To nie była twoja wina. - powiedział, patrząc mu prosto w oczy i gładząc jego policzek.
Kagami spojrzał mu w oczy, choć nadal niewiele widział przez łzy. Pokręcił lekko głową, znowu płacząc.
- Ja myślałem... Że ona była szczęśliwa... Starałem się, aby nigdy nie była smutna... Dawałem jej wszystko. Wypruwałem żyły, aby móc sprawić jej jak najwięcej przyjemności. - szepnął, po czym zalał się łzami.
- Kagami... - złapał jego drugi policzek, sprawiając, by znów spojrzał w jego oczy. - Niektórzy ludzie... Niektórzy ludzie nie potrafią docenić tego, co mają. I chcą jeszcze więcej i więcej... Niektórzy po prostu nie są stworzeni, bo bycia dobrym i do szczęścia... I to nie jest twoja wina. Robiłeś wszystko, co mogłeś. Byłeś przecudownym chłopakiem... Jesteś przecudownym przyjacielem... Jesteś pracowity, czuły, zawsze troszczysz się o innych bardziej niż o siebie... To nie była twoja wina... - szepnął spokojnie i kojąco, ponownie ocierając kciukami jego łzy.
Kagami spojrzał mu w oczy, gdy ten zaczął ocierać mu łzy. Chłopak widocznie był załamany. Wcześniejsza, czerwona aura złości zniknęła, a zastąpił ją całkowity smutek, łzy i żal do tego, ile czasu zmarnował z osobą, która wykorzystała go.
- Chodźmy stąd... Chce mi się wymiotować, jak myślę, że ona tam jest z nim. - szepnął, po czym przytulił go mocno po raz ostatni. - Chodźmy do sklepu, chcę wypić. Dużo...
- Jasne... Dzisiaj porobimy cokolwiek zechcesz. - dodał, klepiąc go po plecach i kierując się z nim powoli do sklepu, wciąż trzymając i zatrzymując swoją rękę na jego łopatkach.
- A może jednak dawałem za mało dla niej... - szepnął. - Przecież chciała gdzieś jechać, mogłem ją zabrać... Może wtedy... Może wtedy by mnie nie zdradzała. - dodał cicho. - Ja pierdole. - powiedział, czując znowu łzy w oczach.
- Nie, nawet nie masz prawa tak myśleć. Była z tobą tylko i wyłącznie dla kasy, a nie dla ciebie jako osoby. Kochała tylko twój portfel i nawet jeśli nic byś jej nie kupował, nie powinna cię zdradzać. Nawet nie myśl o tym, że coś źle zrobiłeś. To była tylko i wyłącznie wina tej suki i tyle.
- Myślałem... Myślałem, że jej po prostu naprawdę zależy. Naprawdę się starałem. To naprawdę bez sensu... - dodał, kręcąc głową, a potem zakrył twarz dłonią, czując, że ciągle płyną mu łzy po policzkach.
- Masz rację, to bez sensu, więc... Dlaaatego się dzisiaj napijemy! - powiedział z delikatnym uśmiechem, próbując go pocieszyć.
- Dzięki, że tutaj jesteś, Eren... Naprawdę, doceniam... - szepnął, po czym spojrzał na niego z oczami nadal pełnymi łez.
- Od tego są przyjaciele, prawda? By wspierać siebie nawzajem w ciężkich chwilach. - powiedział. - Miłość jest przelotna, ale przyjaźń... Przyjaźń pozostaje na lata.
- Chyba... Chyba tak... - szepnął.
Dotarli do sklepu blisko metra, więc weszli do środka. Kagami z początku szwędał się po sklepie z Erenem u boku, ale po chwili weszli na dział z alkoholem. Nie było tłumów, a kasjer spojrzał na dwójkę, zrobiło się chyba mu przykro, widząc w jakim stanie był jeden z nich. Taiga wziął dużą wódkę, a potem popatrzył na nią.
- Coś jeszcze...? - zapytał chłopaka obok.
Eren spojrzał kątem oka na Kagamiego, a potem na półki z alkoholem, potem znowu na Kagamiego, a potem ponownie na półkę. Kiwnął tylko głową i wziął jeszcze parę butelek z alkoholem, wsadzając je później do koszyka. Następnie, Eren skierował się na półki z przekąskami, które stały dosłownie obok, i zaczął wpakowywać przeróżne chipsy, chrupki i krakersy, a także różne kolorowe napoje. Gdy już skończył, położył rękę na ramieniu czerwonowłosego i spojrzał na niego z uśmiechem.
- Na mój koszt. Jak chcesz coś jeszcze to bierz śmiało i nie krępuj się.
- Przestań... Zapłacimy to na pół, jak zawsze. Mieszkamy razem. - powiedział, a potem dorzucił jeszcze kilka przekąsek, przez co półka zrobiła się dość pusta.
Kagami wziął wózek, idąc z nim do kasy, a potem wyłożył wszystko na taśmę. Westchnął cicho, a potem wyjął porfel.
- W domu się podzieli. - dodał.
- Kaga... Dzisiaj ja zapłacę. - szepnął do niego, ociągając jego rękę z portfelem, a następnie skierował się dziewczyny za ladą, nie zdejmując z twarzy uśmiechu. - Dzień dobry, poproszę do tego jeszcze z 4 reklamówki. - dodał, wyjmując portfel z kieszeni.
Kagami nie miał siły się opierać. Wziął reklamówki od dziewczyny, jaka wbiła je na kasę, po czym zaczął wszystko pakować. Patrzył na Erena co chwila, nie wiedząc czemu, poczuł się spokojniejszy, on był obok. Nikt inny go tak nie uspokajał, nawet ona... Teraz pozostał mu tylko on.
- Dziękuję... - szepnął cicho.
- Nie masz za co, na prawdę. - Eren uśmiechnął się do niego, a następnie ponownie spojrzał na dziewczynę, która wbiła wszystkie produkty i podała już łączną kwotę. - Proszę... - odparł brunet, przykładając kartę do czytnika i tym samym płacąc za wszystkie zakupy. - Chodź... - powiedział do Kagamiego, biorąc od niego dwie reklamówki i wkrótce wychodząc ze sklepu.
Podzielili się zakupami i ruszyli powoli w stronę domu. Taiga potrzebował już wrócić, nie mógł patrzeć na tą okolicę. Pamiętał dobrze, gdzie szli za ręce, gdzie się całowali... Wydawało mu się, że on i ona uzupełniali siebie. Ale widocznie, mylił się. Usiedli na przystanku, wyczekując ich transportu.
- Wybacz, że musiałeś na mnie patrzeć w tym stanie... - powiedział nieco pustym tonem głosu.
- Weź przestań, stary! - rzucił Eren, uderzając go w ramię. - Ty też ostatnio widziałeś mnie w nieciekawym stanie i co? Nadal żyjemy. Po to tu jestem, by ci pomóc, kiedy tego potrzebujesz. Z resztą, każdy płacze, nawet najsilniejsi mężczyźni. Więc nawet się o to nie martw.
- Po prostu... Zazwyczaj to ja jestem wsparciem dla innych. Ciężko mi się przyzwyczaić, że teraz ja potrzebuję pomocy. - powiedział do niego. - Serio, i tak wybacz, masz plamę na koszulce... - dodał.
Przejechał dłonią po plamie z łez chłopaka i westchnął.
- Uspokój sięęęę. - powiedział, lekko szczypiąc go w policzek. - To tylko koszulka.
Wyjął batonika z reklamówki i zaczął go wcinać. Oblizał sie lekko, kiedy ten czekoladowy baton zniknął w przeciągu kilku sekund. Eren się na to cicho zaśmiał i uśmiechnął, przenosząc wzrok na ścianę na przeciwko. Po chwili, kiedy na przystanek przyjechał pociąg, oboje wsiedli, stojąc stosunkowo blisko siebie. Było bardzo dużo ludzi, nikt nie uważał nawet co kto robi. Czerwonowłosy jednak po chwili poczuł delikatnie, jak czyjś palec wplótł się w jego dłoń. Nie odsunął ręki, czuł, że to był żółtek. Spojrzał w jego kierunku, a potem słabo się uśmiechnął. Tak bardzo chciał być w domu.
Po pół godzinie, dwójka współlokatorów wróciła do domu. Kagami marzył o prysznicu. Postawili zakupy w kuchni, rozpakowali je, kładąc wszystko na stół, jednak... Okazało się być tego o wiele więcej, niż oboje myśleli. Czerwonowłosy podrapał się po karku, a następnie odetchnął cicho.
- Pójdę się umyć... Przygotujesz wszystko? - zapytał.
- Jasne, nie przejmuj się. Idź, zmyj to wszystko z siebie, podobno prysznic zawsze pomaga. - powiedział z uśmiechem.
Po pół godzinie, dwójka współlokatorów wróciła do domu. Kagami marzył o prysznicu. Postawili zakupy w kuchni, rozpakowali je, kładąc wszystko na stół, jednak... Okazało się być tego o wiele więcej, niż oboje myśleli. Czerwonowłosy podrapał się po karku, a następnie odetchnął cicho.
- Pójdę się umyć... Przygotujesz wszystko? - zapytał.
- Jasne, nie przejmuj się. Idź, zmyj to wszystko z siebie, podobno prysznic zawsze pomaga. - powiedział z uśmiechem.
Taiga pokierował się więc w stronę łazienki, wpierw zahaczając o swój pokój, skąd wziął luźny dres oraz koszulkę bez rękawków. Wszedł do pomieszczenia, zamykając drzwi, a potem osunął się w dół, przytulając twarz do kolan. Jak ona mogła mu to zrobić... Przecież... Tak się starał. Kupował jej wszystko, dawał jej wszystko. Miała jego serce na swojej dłoni, a potem ot tak je upuściła, bo jej się znudziło patrzenie. Chłopak pokręcił głową ze łzami w oczach, po czym wstał i rozebrał się, aby potem wejść pod prysznic. Zamknął oczy, włączając wodę, która zaraz potem spłynęła po jego włosach oraz wlewała się do uszu chłopaka. Słyszał wszystko jak przez ścianę, zupełnie jak wtedy. Zacisnął dłonie w pięści, opierając się dłońmi o ścianę. Dał wodzie swobodnie spływać po jego umięśnionym ciele. Po prysznicu, wyszedł ubrany w dres oraz bezrękawnik i wrócił do Erena, siadając obok niego. Wszystko było gotowe, na stoliku kawowym stał alkohol, dużo przekąsek, a brązowowłosy pofatygował się o zrobienie nawet kanapek. Kagami pierwsze co zrobił, to do kieliszków nalał po shocie.
- Muszę jak najszybciej, bo znowu mi ona chodzi po głowie... - powiedział cicho do niego.
- Nie krępuj się! - powiedział ochoczo, biorąc kieliszek ze stolika. - Twoje zdrowie! - rzucił, wypijając alkohol do dna. - Uh... Mocne. - dodał, popijając wódkę gazowanym napojem.
Kagami również łyknał alkohol, lekko się skrzywił, a potem mruknął cicho, patrząc na szklankę. Machnął dłonią, biorąc kanapkę i pochłonął ją w przeciągu sekundy. Cicho beknął.
- Sorki... - powiedział. - Włączymy jakiś film...? - zapytał cicho.
- Jasne. Masz ochotę na coś konkretnego? - zgodził się brunet, od razu sięgając po pilot, włączając telewizor i przełączając na netflixa. - Masz, wybieraj co chcesz, mi to wsio rybcia. - dodał z uśmiechem, podając Kagamiemu pilota i biorąc parę chipsów z miski.
Czerwonowłosy zamknął oczy, po czym losowo zaczął poruszać pilotem po stronie netflixa. Po chwili wpadł im do oglądania horror, jaki otrzymał dużo pozytywnych ocen użytkowników. Chłopak do szklanki z colą nalał wódki i wypił całą zawartość. Mruknął, biorąc miskę z chipsami bliżej i oparł się z Erenem o oparcie sofy.
- Śmiech, jakaś dziwna reakcja na film, krzyk, pijemy po dwa shoty. - powiedział do niego.
- Ooooooo nieeeeeee! Nie możesz mi tego zrobić! Ja zawsze się śmieje na horrorach! - rzucił, odchylając głowę do tyłu na oparcie. - To będzie mój koniec... Puść jakąś moją ulubioną piosenkę na moim pogrzebie... - dodał, specjalnie dramatyzując.
- Nie ma pogrzebów, nie na mojej warcie. Jeszcze sobie pożyjesz. I tak, znając ciebie i mnie, po filmie się złożymy i pójdziemy spać. - powiedział, a potem wsadził Erenowi palec między żebra, a do buzi nasypał mu chipsów. - Smacznego, bon appetit. - dodał, a potem położył głowę na jego uda, oglądając film.
Eren podskoczył, gdy ten wsadził mu palec między żebra, a potem zakrył usta, by nie kaszlnąć i nie wypluć chipsów z buzi, które po chwili przełknął. - Dzięki. - powiedział sarkastycznie i lekko się zaśmiał, opierając się wygodniej o sofę i kładąc rękę na bok czerwonowłosego.
Taiga złapał jego dłoń i położył ją na swoich włosach. Mruknął cicho, spokojnie oglądając film. Już na samym początku pojawił się straszak, przez którego Kagami wzdrygnął, więc zgodnie z umową, wypił dwa shoty, leżąc nadal w tej samej pozycji. Było mu wygodnie....
- Nie widziałem, czy wzdrygnąłeś się, pij, jak to zrobiłeś, aby było fair. - zaśmiał się cicho.
- No niech ci będzie. - Eren lekko się pochylił, by wziąć kieliszek i wypił całą jego zawartość, następnie go odstawiając i wracając do poprzedniej pozycji.
Jednak chwilę później, znów była straszna scena, przez którą Eren znów poskoczył w miejscu, więc chłopak westchnął i ponownie sięgnął po kieliszek, uprzednio nalewając do niego alkohol.
- Uh... - brunet wzdrygnął się od alkoholu, stawiając kieliszek na stole podczas, gdy jego dłoń zjechała z włosów chłopaka do jego szyi, delikatnie muskając jego skórę.
Kiedy czerwonowłosy poczuł dotyk na szyi, przeszedł go przyjemny dreszcz, a potem cicho mruknął zadowolony. Uśmiechnął się, dość miłe uczucie. Spojrzał kątem oka na Erena, aby położyć dłoń na jego dłoń.
- Trzymaj tutaj... - szepnął, słabo się uśmiechając. - Miłe uczucie... Jakby przeszedł przeze mnie prąd. - dodał.
Eren na początku spojrzał na Kagamiego z lekkim zaskoczeniem, lecz później uśmiechnął się kątem ust i zaśmiał cicho pod nosem, nadal smyrając go delikatnie opuszkami palców po szyi.
- Tu? - szepnął cicho, przebierając zimnymi palcami po jego karku.
Czerwonowłosego przeszedł przyjemny dreszcz, a potem zamruczał z przyjemności. Uśmiechnął się lekko, po czym spojrzał znowu na niego kątem oka. Pokiwał głową.
- Możesz tak robić cały film... Bardzo mi się to podoba. - powiedział z uśmiechem. - Śmiało...
- Haha! Dobra. - Eren zaśmiał się i po chwili przeniósł z powrotem wzrok na telewizor, miziając czerwonowłosego co jakiś czas po karku i szyi.
Kagami kiedy leżał tak na jego kolanach i oglądał film, wspominał miło spędzone chwile z Erenem, kiedy byli jeszcze dziećmi. Nie pamiętał wszystkich, ale większość z nich była po prostu niesamowita do wspomnienia...
~~*~~FLASHBACK~~*~~
- Eren?! Gdzie jesteś? - krzyknął mały blondyn, stojący w ich małym domku zbudowanym z liści i patyków w lesie. - Ereeen! - nadal krzyczał.
Za chłopcem, spod koca, nagle wyskoczyła mała głowa z uśmiechem. Złote oczy cieszyły się i śmiały. Palce małego brązowowłosego znalazły się w buzi, którą rozszerzył i pokazał zęby.
- Rawr! - krzyknął nagle, śmiejąc się. - Jestem jak ty! Tai-chan!
Blondyn podskoczył, ale podobnie jak jego przyjaciel, zaczął się śmiać. Usiadł obok, przytulając się lekko do niego. Oboje nagle usłyszeli głośny grzmot, przez co zarówno Kagami, jak Eren wzdrygnęli się i mocniej przytulili się do siebie. Blondyn okrył ich kocem, a potem zakrył brązowowłosemu uszy. Uśmiechnął się.
- Tai-chan... Boję się... - szepnął.
- Nie musisz się bać. Jesteśmy tutaj we dwójkę i burza nam nie straszna! - powiedział.
- Napewno?
- Oczywiście, że tak, ochronię ciebie i będę twoim rycerzem! - dodał, a potem go mocniej objął.
- Dziękuję, Tai-chan...
- Nie martw się... Żółtku.... - szepnął.
~~*~~FLASHBACK~~*~~
Ze wspomnień wyrwał go pisk na ekranie, przez co wzdrygnął. Spojrzał na Erena, jaki również prawie wyrwał się z miejsca w przerażeniu. Westchnął, a potem zaśmiał się cicho. Podniósł się na chwilę, nalewając im po kieliszku. Stuknęli się nimi, wypili shota, a zaraz po nim wleciał następny, zgodnie z ustaleniem. Kagami pochłonął kolejne dwie kanapki ze smakiem, a następnie wziął chipsy, zajadając się nimi wraz z brązowowłosym. Po filmie, przeprowadzili po pijanemu konwersację na temat tego, dlaczego typiara z horroru chodziła z kijem w dupie, dosłownie. Dla nich było to bardzo śmieszne. Potem, dopili butelkę wódki, a jedzenie ze stołu w międzyczasie bardzo szybko zniknęło.
- Chyba pora spania... - powiedział i czknął cicho Kagami.
- Mhmm... - mruknął Eren z zamkniętymi oczami, mocno wstawiony, odchylając przy tym głowę na oparcie kanapy. - Daj mi chwilę... - dodał, rozwiązując włosy i nakładając gumkę na nadgarstek.
- Nie ma chwili... Ja chce tuli... Pachniesz cynamonem...? Jak Ash...? - wybełkotał pod nosem.
Eren spojrzał na niego kątem oka, ze współczuciem i delikatnym uśmiechem na twarzy, a następnie przysunął się bliżej do niego, kładąc przy tym głowę na jego ramię i przytulając jego rękę.
- Nie ma sensu myśleć o tej suce, Kaga... Zasługujesz na kogoś lepszego, kto będzie ciebie kochał za to, kim jesteś... A nie za twój portfel... - szepnął cicho, przymykając oczy.
Mężczyzna mruknął, przytulając Erena, a potem westchnął cicho, zamykając też oczy. Objął mocno chłopaka, czując, jak oczy mu się lekko załzawiły. Spojrzał na brązowowłosego, jaki tulił się do jego ręki.
- Ja ją kochałem... Taak mocno... - powiedział. - To smutne... Że teraz jej nie ma... Nikt mnie nie kocha... - dodał i czknął pod wpływem alkoholu.
- To nieprawda... - szepnął Eren, nieco się odsuwając od Kagamiego.
Brunet popatrzył na niego, wpatrując się prosto w jego oczy, a później bez żadnego pomyślunku, usiadł na jego kolana, kładąc obie nogi na zewnętrznej stronie jego ud i wtulił się w jego ramię, obejmując przy tym szyję swoimi rękoma.
- Może już jej nie ma, ale... Masz mnie... - szepnął, przymykając oczy i kładąc policzek na jego obojczyku.
Na policzki Kagamiego wstąpił ogromny rumieniec, który po chwili rozlał się też na jego nos oraz uszy. Chłopak odwrócił wzrok na moment, a potem objął go, kładąc swój policzek na czubku jego głowy. Zamknął oczy, oddychając. Znowu poczuł ten sam spokój... Tą delikatność i to, że jego serce przestało na chwilę płakać.
- Mam... Mam ciebie... Zawsze będę ciebie miał... - szepnął.
W tej chwili, klucz oraz pierścień znowu się ze sobą złączyły, niczym magnes, a oczy obu chłopaków zaczęły się świecić. Na ramionach Erena oraz Kagamiego pojawiły się znaki, były takie same, tylko w innych kolorach. Ale żaden z nich nie zwrócił na to uwagi... Wtulali się w siebie, mając zamknięte oczy.
- Mhm... - brunet mruknął potwierdzająco, czując nieziemski spokój i ciepło płynące od czerwonowłosego. - Drzewo... Przysięgaliśmy sobie przy drzewie... Przysięgałem, że... Że cię nigdy nie opuszczę... I te świerszcze... Było tak głośno przez nie... - wymamrotał chłopak, lekko marszcząc brwi.
Przez dużą ilość alkoholu i złączone ze sobą biżuterie wydawało się, jakby granica pomiędzy Erenem, a osobowością dzierżącą wspomnienia z Kagamim, zacierała się, a chłopak pamiętał niektóre urywki, a nawet go czasem rozpoznawał.
Kiedy Kagami usłyszał to wspomnienie, wtulił się mocniej w niego, zamykając mocniej powieki. Po policzkach pociekły mu łzy, był taki szczęśliwy. Pierścień chłopaka zaczął pulsować czerwoną energią, a na twarzy czerwonowłosego pojawił się uśmiech.
- A ja przysięgłem, że nie opuszczę ciebie.. I że zawsze ciebie będę chronił. - szepnął. - I tak... Świerszcze były tam bardzo głośne... - szepnął, choć bardzo plątał mu się język, zarówno od alkoholu, jak i z emocji.
- Czuję się... Dziwnie... Czuję, jakbym zapomniał coś bardzo ważnego... Ale nie wiem co... A teraz mówię, co mi przychodzi do głowy... Ale nie wiem, skąd to wiem...To nie są moje myśli, ale... Pfff... - chłopak odetchnął, nieco się odsuwając i przecierając swoje oczy.
Po chwili, Eren otworzył swoje ślepia, od razu nieco je mrużąc od światła padającego od ich biżuterii, oczy i znaków na ciele. Mężczyzna przyjrzał się im chwilę oraz Kagamiemu, a później przeniósł swój wzrok na bok, marszcząc brwi.
- Kto to...? - szepnął i zamrugał parę razy, zdziwiony, widząc sylwetkę małego blond chłopca, który siedział w rogu na kanapie, po turecku. - Behemoth? Nie... Nie wygląda jak... Huh?
Kagami popatrzył tam, gdzie patrzył Eren, nikogo tam nie widział. Chyba obydwoje wypili za dużo. Mimo to, postanowił dopytać, czemu miałby nie dopytać go o to... Może... Może on sobie przypomina? Policzki czerwonowłosego nadal były czerwone.
- Eren...? Jak on wygląda? - zapytał go spokojnie.
Eren zmarszczył brwi i zmrużył oczy, kręcąc chaotycznie głową. Kiedy jednak znów tam spojrzał, chłopiec nadal tam był, siedząc w tej samej pozycji, śmiejąc się i patrząc się na niego.
- No i czego się gapisz... - szepnął, jakby do siebie, a potem spojrzał na Kagamiego. -Nie widzisz go? Siedzi, tam... - brunet wskazał na chłopca, po chwili ponownie kładąc głowę na ramię mężczyzny, lecz ciągle patrząc w tamtym kierunku. - Mały blondyn... Wygląda jak twój brat, ale... Ma czerwone oczy... Nie patrz się tak na mnie... Uh... To przerażające. - brunet wzdrygnął, odwracając wzrok i chowając swoją twarz w szyi chłopaka.
Kagami wtulił go mocniej w siebie, głaszcząc delikatnie jego plecy. Skoro się obawiał go, może to nie był on? Może jednak się mylił? Ale pasowało... Blondyn o czerwonych oczach. Westchnął cicho, a następnie pogłaskał włosy Erena.
- Żółtek! - powiedział nagle siedzący obok chłopiec. - Nie pamiętasz chyba nadal?
Eren wzdrygnął i podskoczył w ramionach Kagamiego, mocniej się do niego przytulając.
- O-on mówi... - szepnął, ponownie patrząc na chłopca. - Czego nie pamiętam...? Czemu wszyscy nadal o tym mówią? Ja nie wiem, ja nic nie wiem... - powiedział nieco drżącym głosem, kolejny raz chowając głowę w ramieniu chłopaka. - Zamknij się... Zamknij się... Zamknij się... Oni są tak głośno... Kagamiii~... - Eren zaczął uderzać parę razy głową o obojczyk chłopaka, zatrzymując się po 3 razach. - Nie możesz zrobić jakiegoś czary mary, by było cicho? Poprzednio tak było...
Kagami nie wiedział, jak to wtedy zrobił, jednak uznał, że musi mu pomóc. Zakrył uszy chłopaka, a potem podniósł jego głowę, aby ten spojrzał mu w oczy. Zetknął z nim swoje czoło, patrząc na niego. Pierścień i klucz nadal były do siebie mocno przyklejone.
- Spokojnie... Jestem tu. Patrz mi w oczy i po prostu skup się na nich. - szepnął, gładząc jego policzki. - Jestem tutaj... Jestem... - szeptał, ciągle czule muskając kciukami jego polisie.
- Mmm... Jak cicho... - ciemnowłosy zaczął wpatrywać się intensywnie w oczy Kagamiego, a natarczywe myśli i głos chłopca ''siedzącego'' obok momentalnie ucichły i zniknęły. - Twoje oczy... Jakie ładne... Mają kolor róży... Różane oczy...
- Prawda...? A twoje są koloru słońca i też są przepiękne. - powiedział cicho, dając mu się wpatrywać w swoje oczy.
Dłonie zabrał z jego uszu, a przełożył je na jego policzki. Zetknął z nim delikatnie swój nos, a potem uśmiechnął się czule w jego stronę. Usta czerwonowłosego delikatnie musnęły usta bruneta, a serce Kagamiego wręcz rozpłynęło się na części pierwsze...
- Kagami.... - szepnął Eren, czując jak jego serce przyspiesza, ciało nabiera ciepła, a wszystko dookoła zaczyna jakby zwalniać, gdy chłopak zaczął się zbliżać. - Nie powinniśmy... - szepnął, również zbliżając się i czując, że coś magicznego ciągnie go do niego.
Nogi Erena nieco się rozsunęły, jeszcze bardziej skracając dystans między nimi, ich usta ponownie się musnęły, a ich gorące oddechy obijały się o ich skórę, po chwili łącząc się w jeden, podobnie jak rytm ich serc. Czerwonowłosy złapał mocniej jego policzki, wpijając się w jego usta wręcz. Nie wiedział dlaczego ich tak bardzo zapragnął w tamtej chwili. Nie przeszkadzało mu nic... Cieszył się z bliskości i tego, że zapomniał o niej. Po długim pocałunku, spojrzał mu w oczy, czerwieniąc się. Oblizał lekko swoje wargi.
- N-Nie powinniśmy... Ale tak bardzo tego zapragnąłem. - mruknął cicho.
Eren wziął głębszy oddech po pocałunku i ponownie spojrzał na Kagamiego, wędrując wzrokiem to do jego oczu, to do jego ust.
- Who cares... - szepnął ciemnowłosy, ponownie całując go w usta.
Kagami zamruczał z przyjemności, obejmując go mocno i całując go nadal. Ich ciała mocno przyległy do siebie, żaden z nich nie chciał się oddalić... Kiedy obu mężczyznom zabrakło tchu, czerwonowłosy oblizał swoje usta, rumieniąc się i popatrzył w oczy Erena.
- Mmm... Masz miękkie usta. - powiedział do niego.
- Dzięki... - odparł, delikatnie gładząc jego kark i włosy z tyłu głowy. - Jakoś... Czułem, że to było... Właściwe. - dodał, jadąc palcami swojej dłoni przez jego kark i policzek aż do ust, delikatnie po nich przejeżdżając.
Po chwili, chłopak ponownie zetknął się z nim czołami i przymknął oczy, pozostając w milczeniu na trochę. Czuł jednak, jakby w jego środku cos się gotowało, a jego ciało stawało się coraz cieplejsze od środka, podobnie jak jego serce, które było coraz szybciej. Kagami uśmiechnął się do niego delikatnie, a potem objął go mocno, wtulając w siebie. Cieszył się tak bardzo, że Eren był teraz obok, i że już zawsze będzie obok. Zamknął oczy, a po dłuższej chwili, ujął jego podbródek, dając mu buziaka w nos.
- Chodźmy spać... Bo kręci mi się już we łbie od tej wódki... - zaśmiał się cicho. - Ty też wyglądasz na... Zamglonego. - dodał, miziając potem go po brodzie.
- Mhmhmhaha! - Eren zaśmiał się, spuszczając nieco głowę. - No, dużo wypiliśmy jak się nawet lizaliśmy... Mhaha! - dodał, powoli i ostrożnie schodząc z chłopaka, trzymając ręce na jego ramionach dla równowagi. - Oj, chyba jutro będę tego żałować... O ile będę cokolwiek pamiętać... - wstał, tracę na chwilę równowagę, a następnie kierując się do swojego pokoju.
Kagami podszedł do niego chwiejnie i złapał go za rękę. Oparł się o ścianę, a potem ruszył z nim do pokoju.
- Ja chcę z tobą. - mruknął cicho, idąc do jego pokoju.
Przy drzwiach, łupnął czołem o nie, zapominając, aby je otworzyć.
- Ałaa.... - powiedział.
- Ojoj... - odparł brunet, od razu zwracając się do niego i gładząc go po czole. - Uważaj... - dodał, otwierając drzwi i zamykając je za nimi.
Gdy obaj weszli do pokoju, Eren zaczął powoli zdejmować swoją koszulkę, lecz w połowie Kagami zatrzymał go, kładąc swoje ręce na jego nadgarstki i odciągając je. Brunet spojrzał na niego ze zmarszczonymi brwiami, nieco zdziwiony, na co czerwonowłosy się po prostu uśmiechnął i zaczął sam ściągać z niego koszulkę, którą rzucił później gdzieś na ziemię. Po tym, mężczyzna chwycił ręką za pasek u spodni bruneta, przyciągając go do niego i powoli odpinając mu spodnie.
- Oooo... Niebezpieczny ruch... To ten moment, kiedy zaczynamy się macać jak dzikie zwierzęta i ty rzucasz mnie na łóżko? - Eren zaśmiał się, sam już nie wiedząc, co mówi.
Kagami, zgodnie z jego przewidywaniem, pchnął go na łóżko, a potem zawisł nad nim. Oczywiście, po drodze do łóżka i tak się potknął, także chciał czy nie chciał, był nad brunetem, szczerząc się i czerwieniąc mocno. Pocałował usta chłopaka, a potem zjechał na jego szyję, dając kilka czułych, mokrych pocałunków.
- Rawr... - powiedział cicho, śmiejąc się. - Jestem rawrgresywny... Jestem niczym tygrys, rawr... - wymruczał w jego szyję, po czym lekko go w nią ugryzł.
- Hahaha! - Eren zaśmiał się na jego dziwnie śmieszne komentarze, odchylając lekko głowę do tyłu. - Mmm... Jak przyjemnie... - mruknął, czując rosnącą w jego bokserkach erekcję.
Oczywiście, czerwonowłosy to wyczuł. Dłoń Kagamiego jednak nie zbliżyła się do jego bokserek, a pozostała na talii chłopaka, po której jeździł czubkami palców. Uśmiechnął się lekko do niego, po czym pocałował go w usta.
- Wiem... Mi też jest... Przyjemnie... - szepnął między pocałunkami.
- Mmm.... - Eren mruknął między całusami, po czym przygryzł lekko wargę czerwonowłosego, następnie wpychając do jego ust swój język. - Nie mogę się... Powstrzymać... - szepnął, zjeżdżając ręką delikatnie od jego policzka do jego obojczyków.
Pierścień i klucz nadal były mocno złączone, a właściciele nawet nie próbowali ich rozdzielić. Kagami zamruczał cicho na to, co zrobił Eren.
- Ja też nie... - szepnął.
Dłoń Kagamiego zjechała jednak wreszcie do bokserek bruneta, którego krocze zaczął lekko ugniatać w dłoni. Był twardy, podniecił się, podobnie jak sam czerwonowłosy. Chłopak uśmiechnął się.
- Podoba ci się, widzę... - szepnął bardzo cicho.
- Mm~! - jęknął brunet pod wpływem dotyku Kagamiego, odchylając przy tym głowę i lekko uchylił swoje usta. - Kaga, nie-... Ah! Twój brat nas usłyszy... - chłopak wydał z siebie nieco głośniejszy dźwięk, zaciskając rękę na jego ramieniu, podczas, gdy jego noga nagle zgięła się w kolanie, lekko uderzając i przyciskając krocze czerwonowłosego.
Taiga jęknął, czując, jak kolano Erena go tam dotknęło. Zamruczał cicho, a potem zaśmiał się cicho, nadal go lekko uciskając. Uśmiechnął się lekko.
- Behemoth siedzi ciągle w słuchawkach... Nic nie usłyszy... Jestem tego pewny... Ale dla pewności, bądź cichuteńko, jak myszka pod miotłą... - szepnął mu w usta. - Chyba, że mam przestać... - dodał cicho, gryząc płatek jego ucha.
- Mmm... Jestem zbyt pijany i nakręcony, by teraz przestać... Ale... Jesteś tego pewny? - spojrzał mu w oczy, zjeżdżając przy tym ręką do jego bicepsa i delikatnie gładząc go kciukiem. - Nie jestem w stanie teraz trzeźwo myśleć...
- A ja jestem zbyt podniecony i zbyt chętny na to, aby ciebie dotykać... Nie chcę przestawać... Nawet jak rano nic nie będziemy pamiętać, ja tak tego chce... - szepnął, po czym zetknął z nim swój nos. - Chcę być blisko... Tak blisko jak teraz... Zawsze...
Eren ponownie spojrzał mu w oczy, czując, że ponownie się w nich zatapia. Z tyłu głowy wiedział, że nie powinni tego robić, że rano prawdopodobnie będzie tego żałować, o ile w ogóle będzie to pamiętać, lecz nie mógł zaprzeczyć, że sam tego chciał, podobnie jak czerwonowłosy. Coś go do niego ciągnęło, lecz sam nawet nie wiedział co... Lecz pod wpływem amoku, alkoholu i wszystkiego innego, zmartwienia i wahania poszły na bok, a górę wzięła przyjemność i chwila.
- Zróbmy to... - szepnął cicho, po chwili ponownie rzucając się na jego usta oraz przenosząc swoje ręce na jego tors i szyję.
Kagami słysząc słowo na tak, od razu pozbył się delikatnie ubrań Erena, pozostawiając go nagusieńkiego przed sobą. Popatrzył na jego ciało, czując, jak bardzo podnieciła go ta sytuacja. Wcześniej, niepewny swojego pociągu do obu płci, teraz pluł na siebie z przeszłości. Męskie ciało było równie seksowne i pociągające, jak kobiece... A może... Nawet bardziej? Czerwonowłosy zjechał na szyję bruneta, całując ją czule, pozostawiając tam czerwone i mokre ślady. Jego skóra smakowała... Tak cudownie, że nie wiedział, jak mógł inaczej ją określić. Eren co chwila z ust wydobywał pomruki przyjemności, co spodobało się temu nad nim.
- Eren... - szepnął do niego.
- K-Kagami... - odpowiedział, po czym spojrzał na swój brzuch. - Niżej... - szepnął do niego.
Taiga uśmiechnął się na to słowo, a potem powoli obcałował wpierw jego ręce, brzuch oraz podbrzusze. Wiedział, czego chciał Eren. Dłoń czerwonowłosego posunęła się delikatnie na męskość chłopaka pod nim, którą powoli zaczął pieścić. Wiedział, czego pragnął i postanowił to spełnić. Oblizał się, aż nie mogąc wytrzymać, zawisł nad jego penisem, którego lekko pocałował. Niespecjalnie wiedział, jak się za to wziąć... Jednak postanowił zrobić dla brązowowłosego tak, jak Kagami chciałby sam zostać zadowolony. Albo... Rzuci go na głęboką wodę. Uśmiechnął się zadziornie, śliniąc mocno swoje palce i zaczął delikatnie nimi napierać na wejście Erena. Drugą dłonią z kolei jeździł po przyrodzeniu bruneta.
- K-Kaga... - szepnął, wypuszczając powietrze z ust.
- Mhm... - wymruczał w odpowiedzi chłopak.
Kiedy Eren przestał odczuwać dyskomfort od jego palców, zawisł nad nim, powoli napierając tym razem swoją męskością. Nie chciał wejść od razu, aby nie cierpiał i go to nie bolało... Nim jednak oboje się obejrzeli, Kagami był w środku, opierając się ramionami tak, że Eren był między nimi. Z ich ust wydobył się jęk, gdyż przyjemność, jaką brali z tej chwili była niewyobrażalnie cudowna... Ciemnowłosy złapał jedną dłonią włosy Kagamiego, a drugą położył na dolnej części jego pleców, wbijając tam paznokcie. Nim jednak ułożył swoje dłonie, podrapał dość mocno górną część jego barków... Nie przeszkadzało to jednak żadnemu z nich. Eren ułożył usta na jego ramię blisko ucha, aby cicho jęczeć i dyszeć, ale nieco tłumił te dźwięki ramieniem partnera na tą noc. Świecąca na stoliku lampka dodawała tej chwili tylko magicznego nastroju, który wzmógł podniecenie u dwójki chłopaków, którzy potrzebowali siebie nawzajem do życia... Ciche jęki wypełniały pomieszczenie na tyle cicho, że słyszeli tylko siebie i widzieli tylko siebie. Magiczna chwila wymagała magicznego wypełnienia... I tym wypełnieniem były pocałunki, którymi obdarzali siebie nawzajem co jakiś czas. Kagami jednak nie wytrzymał dłużej z wolnym poruszaniem biodrami i przyśpieszył o wiele bardziej. Eren od razu poczuł uderzającego w jego najczulsze miejsce penisa chłopaka, co sprawiło, że zaczął szybciej i głośniej oddychać. Oboje szeptali co chwila swoje imiona do swoich uszu, nie zważając na dźwięk uderzeń ich ciał o siebie. Ta pozycja wydawała się być idealna, żaden z nich nie chciał zmienić tego, jak w tej chwili uprawiali ich pierwszy w życiu seks. Szkoda, że zapewne nie będą tego pamiętać, lecz kto wie...
- Kagami... - jęknął mu nieco głośniej do ucha.
To był znak dla czerwonowłosego, że powinien przyśpieszyć. To też się stało, tempo jakie teraz zostało narzucone, było bardzo szybkie. To był bardzo długi wieczór i połowa nocy... W pokoju leżało kilka porozrzucanych, związanych prezerwatyw ze spermą. Jednak nie tylko tam znajdowała się biała maź... Była ona też na pośladkach Erena, trochę było w środku, a większość przez noc i tak spłynęła na pościel, która była lekko lepka od tego wszystkiego. Zbliżał się poranek...
Kagami obudził się z ogromnym bólem głowy, nagi, wtulony w Erena. Nim się rozejrzał, ujrzał na jego szyi i reszcie ciała malinki. Wytrzeszczył lekko oczy, odkrył siebie oraz potem zajrzał pod kołdrę. Oboje byli nadzy... Cała ta chwila wracała do niego, zupełnie, jakby czytał książkę. Każda chwila, każdy jęk z ust chłopaka. Kagami poczuł, że pragnął tej chwili z głębi serca... Ale jak było z Erenem. Wypili tak dużo. Taiga nie chciał wiedzieć, czy chciał tego, czy nie. Wstał powoli i ubrał bokserki, a potem zebrał wszystkie prezerwatywy do woreczka, wyrzucając je do śmietnika w kuchni. Potem po cichu wrócił do łóżka, kładąc się w takiej samej pozycji. Obawiał się, że brunet domyśli się co się stało, przez brudną pupę oraz brudną pościel, ale może... Pomyśli, że to był po prostu mokry sen. Kagami odczuł mały wzwód, kiedy pomyślał o tym wszystkim... To był... Naprawdę dobry seks, który wspominał z takim uśmiechem i ciepłem na sercu. Czerwonowłosy mruknął, masując lekko skronie, gdy nagle usłyszał budzącego się ze snu brązowowłosego.
- Dzień... dobry. Moja głowa... - powiedział cicho Taiga. - Jak się czujesz...? Wypiliśmy wczoraj zdecydowanie za dużo... - mruknął.
- Mmm... - Eren mruknął zaspany, powoli się rozbudzając i otwierając oczy.
Jego oczom ukazał się Kagami, leżący tuż obok niego z delikatnym uśmiechem na twarzy, bez koszulki. Chłopak zamrugał parę razy i zamruczał ponownie, kiwając głową na "dzień dobry", a potem podniósł się do pozycji siedzącej, przecierając swoją twarz rękoma, na wpół żywy. Wtedy, gdy dość gwałtownie wstał, poczuł rosnący ból na całym swoim ciele. Głowa jakby mu pulsowała, świat dookoła się jeszcze nieco kręcił, światło raziło go w oczy, a przez jego dolne części przeszedł kłujący ból, płynąc od środka jego pleców aż po tyłek. Brunet zmarszczył na to brwi i wyciągnął ręce spod kołdry, by pomasować się po skroniach i sobie trochę ulżyć. Jednak po chwili przestał i zamarł w miejscu, gdy przez jego głowę nagle przewinęły się wspomnienia z poprzedniego wieczoru. Wszystko było takie niewyraźne, jakby za mgłą, wśród której widać było tylko fragmenty tego, co się stało. Jak razem pili, jak się całowali, jak poszli do pokoju i...
- Ee... Ekhem. - odchrząknął, rumieniąc się, lecz próbując nie dać po sobie tego poznać. - Kurwa, ale mam kaca. Łep mi zaraz rozwali...
Chłopak nie wiedział, co ma o tym wszystkim myśleć. Czy Kagami pamięta, co się stało? A może to był tylko sen? Sam nie wiedział i miał dużo pytań, ale ze wstydu i niezręczności tego tematu, że przespał się ze swoim przyjacielem i to na dodatek współlokatorem, postanowił sam nie wszczynać tej rozmowy i może... Może po prostu o tym zapomnieć, jakby to wszystko w ogóle nie miało miejsca. Czerwonowłosy widział zmieszanie na twarzy Erena, ale sam też postanowił nie pokazywać po sobie, że coś się stało. Masował też swoje skronie w bólu, wypili za dużo, tak też się skończyło. Ale dobrze, że zrobili to ze sobą, a nie z nie wiadomo kim, prawda? Wmawiał sobie, że tak może miało być... Kagami wstał niechętnie z łóżka, a potem spojrzał na przyjaciela.
- Ja... Pójdę zrobię nam coś na kaca... Muszę wziąć prysznic... Jakoś dziwnie ciepło było w nocy i się spociłem. - powiedział. - Zaraz wrócę. - dodał.
Przechylił głowę na bok, a potem poszedł do kuchni. Tam przygotował im witaminy oraz wziął im po piwie. Wiadome było, że piwo było najlepsze na kaca. Potem, wrócił do pokoju, stawiając wszystko na stoliku przy łóżku.
- Proszę, powinno być lepiej. Jezusie, moja głowa... - powiedział, masując skroń.
- Piwo? Na kaca? O nie, nie, nie, bo się jeszcze zrzygam... - Eren kiwnął przecząco głową i machnął ręką, spuszczając nieco swoją głowę i przecierając oko.
- To jest najlepsze na kaca, dalej Eren. - zaśmiał się. - No już, za Kagamiego. Raz, raaz. - powiedział, lekko gibając piwem przed jego oczami. - No juuuż... Ereenku...~ - przedrzeźnił go lekko.
Eren spojrzał na niego spode łba, ze wzrokiem typu "gorzej ci?", lecz na końcu przewrócił oczami i uśmiechnął się, biorąc od niego butelkę.
- Dobra, zrobię to tylko dla ciebie... - szepnął, upijając łyk piwa.
Kagami poszedł w jego ślady, również wypijając duszkiem piwo. Odetchnął, a z jego ust wydobyło się dość donośne beknięcie. Przeciągnął się, a potem odstawił butelkę na bok. Wtem... Drzwi do pokoju otworzyły się na oścież, a tam, stanęła wielka tygrysica. Miała lekko czerwonawe futro, czarne paski, a ona sama śmierdziała lekko spalonym drewnem. Spojrzała na właściciela, machając ogonem.
- Kagami, dość. Nie chcę siedzieć ciągle w pokoju. - warknęła i usiadła na ziemi.
Eren podskoczył aż na łóżku, gdy drzwi nagle otworzyły się na oścież, i wypluł piwo z ust, momentalnie zakrywając po tym usta.
- Hm?!?!?! - brunet mruknął, patrząc to na Kagamiego to na wielkiego tygrysa z zaskoczeniem. - Ekhem. Ee... C... Co?
Kagami spojrzał na tygrysicę, która nerwowo machała ogonem. Widocznie nie podobało się jej to, że nadal mu nie powiedział. Kotowata podeszła do Erena, siadając obok niego z lekkim stuknięciem.
- Witaj, Eren. Jestem Anasca. Jestem... towarzyszką Kagamiego. - powiedziała. - Ale mój kompan nadal ci nie powiedział, bo się wystraszył twojej reakcji. - dodała.
- Przestań, An. Po prostu nie było okazji... - powiedział, drapiąc się po karku. - Wybacz, że ci o niej nie powiedziałem, żółtku. - dodał.
Eren spojrzał zdezorientowany na Kagamiego, marszcząc nieco brwi, a po chwili przeniósł wzrok na ogromnego kota, który siedział tuż obok niego.
- N... Nie ma problemu... - brunet powiedział cicho, nieco się odsuwając.
Gdy chłopak zobaczył jednak, że tygrysica jest przyjaźnie nastawiona, Eren zaczął powoli wyciągać do niej rękę, która wylądowała na końcu na jej wielkim nosie.
- Ale mięciutka... - ciemnowłosy zaczął uśmiechać się coraz szerzej, drapiąc odważniej tygrysicę po nosie i za uszami. - Ale jesteś śliczna! - dodał, podziwiając przerośniętego kota.
Anasca nie opierała się, dała się miziać, co powodowało głośne mruczenie z pyska wielkiej kotki. Kiedy ten trafił na czuły punkt za uchem, położyła łeb na jego nogach, był bardzo ciężki... Ale no jak tu odmówić takiemu stworzeniu. Kagami uśmiechnął się, siadając na łóżku. Dał im się zaprzyjaźnić.
- Eren... Za uchem... - mruknęła kotka, a potem spojrzała na niego zadowolona.
- Mhmm, o tutaj, co? - Eren powiedział zadowolony, przecierając palcami i miziając czule kota, bawiąc się w nim. - Boop. - brunet dotknął palcem drugiej ręki jej nosa, jadąc później w górę po jej nosie aż do drugiego ucha.
Tygrysica radośnie mruczała, dając mu się głaskać dość długo. Jednak kiedy nadeszła pora, odsunęła się lekko i otrzepała się. Potem wyciągnęła się na ziemi, patrząc na dwójkę chłopaków. Czy oni byli więcej niż przyjaciółmi? Kotka nie wyczuła jednak żadnych, dziwnych zapachów. Kagami usiadł obok Erena, wzdychając cicho.
- Wybacz, że nie powiedziałem o niej. - powiedział spokojnie. - Nie było okazji."
- Spokojnie, nic się nie stało. Cieszę się, że mogę ją teraz poznać. Jest cudowna. - Eren położył dłoń na ramieniu czerwonowłosego, uśmiechając się szczerze. - Ah... I dzień jest od razu lepszy...
Kagami objął Erena z uśmiechem, a potem poklepał lekko jego plecy. Wtedy, do pokoju wszedł Ayato, bardzo ostrożnie, czując nowy zapach wkoło. Wilk stanął w drzwiach i spuścił nieco głowę, uszy oraz ogon, spoglądając na Anascę z wielkimi, przerażonymi oczami. Pies spojrzał również przelotnie na Erena, najwyraźniej chcąc do niego podejść, lecz biedny za bardzo się bał siedzącego obok swojego pana przerośniętego kota. Kocica podniosła się i podeszła do psa, przyglądając mu się uważnie.
- A ten...? Co jest przerażony taki...? - powiedziała do niego, po czym machnęła swoim ogonem.
Czerwonowłosy widząc psa, przełknął głośniej ślinę, a potem przyglądął się dla zwierzęcia w panice. Ale próbował być spokojny... Nie mógł pokazać, ze się boi... Nie mógł.
- To... Może ja... Zrobię śniadanie? - powiedział.
________
- W ogóle, Kagami! Amarin do mnie pisał, on i jego dziewczyna się zaręczyli! Zaprasza mnie i osobę towarzyszącą do siebie na małą imprezę jutro z tej okazji! - powiedział Eren, zajadając się śniadaniem i pijąc duży kubek kawy. - Pojedziesz ze mną? Bo Mikasa będzie zajęta, więc nie pojedzie ze mną. - zaproponował.
Kagami popatrzył na niego, a potem zastanowił się chwilę. Weźmie wolne, a co mu tam. I tak pracuje dużo... A teraz i tak będzie mógł zwolnić trochę czasu dla siebie. W końcu... Największy wydatek teraz pieprzy się w łóżku z innym. Otrząsnął się po chwili z głupich myśli i spojrzał z powrotem na rozmówcę z uśmiechem.
- Jasne, czemu nie. W sumie... Chyba nawet dobrze mi to zrobi. Wiesz o czym mówię. - powiedział czerwonowłosy kończąc śniadanie. - Dzisiaj idę do pracy, wrócę wieczorem. Zrobię kolację i potem możemy obejrzeć coś, pod warunkiem, że będziesz w domu. - dodał z uśmiechem.
_______
Poprzedni wieczór, Eren i Kagami spędzili na wieczorze filmowym po soczystej kolacji, jaką przygotował pan domu. Zasnęli oboje na kanapie, nawet nie wiedząc kiedy. Następnego dnia, Kagami obudził się z głową na kolanach brązowowłosego, a tamten z wywaloną głową do tyłu i otwartą buzią. Podniósł się z nóg współlokatora, przeciągając się, a potem beknął, co spowodowało, że chyba obudził złotookiego, bo poderwała mu się głowa do góry.
- Przepraszam Eren. - zaśmiał się. - Zrobię śniadanie. Potem możemy iść na zakupy? Skoro mamy jechać do twojego przyjaciela, muszę kupić nową koszulę. - powiedział spokojnie.
- Huh? - brunet zmarszczył brwi, rozbudzając się. - Eren co? A, no tak... Dobra, możemy jechać... Ale za 5 minutek... Tak wygodnie... - Eiji poklepał Kagamiego po włosach i walnął ponownie głowę na kanapę, mlaskając parę razy i się przeciągając. - Czekaj co? Gdzie my niby mamy jechać? - Eiji otworzył nagle oczy i zmarszczył brwi, patrząc w sufit w zastanowieniu.
- Jak to? Nie pamiętasz? Amarin bodajże zaprosił ciebie na imprezę, bo on i jego dziewczyna się zaręczyli. - powiedział. - Nie piliśmy wczoraj, jeszcze ciebie z przedwczoraj trzyma? - zaśmiał się, po czym przeciągnął się mocniej.
Kagami zgarnął naczynia ze stolika kawowego, bo jak to wieczór filmowy bez jedzenia na potęgę. Kagami wszedł do kuchni, aby tam przygotować im śniadanie.
- A, możliwe... - Eiji przytaknął, kiwając kilka razy głową, lecz później zerwał się, ponownie marszcząc brwi. - Waaaaaaait, Amarin i Zira są zaręczeni? Ło panie, jak ten czas zapierdala. Hahaha! - chłopak zaśmiał się i wstał w końcu w kanapy, ponownie się przeciągając. - Ah, anyway! Co jemy? - brunet zapytał z entuzjazmem, idąc za Kagamim aż do kuchni.
Czerwonowłosego zaskoczyło, jak zachowywał się Eren. Jak nie on. No ale, może to po prostu jego dziwne wrażenie. Spojrzał na niego i uśmiechnął się lekko do chłopaka.
- Jajecznica? A może tosty francuskie? Co dusza pragnie? - zapytał go. - Mamy wszystko, byłem na zakupach wcześniej. - dodał zadowolony z siebie.
- Mmm.. - chłopak mruknął z uśmiechem, kładąc rękę na ramię Kagamiego. - Tosty francuskie. Tak słodkie jak ty, bejbe. - Eiji rzucił z powagą na twarzy, a później wybuchł śmiechem, zginając się w pół i zabierając rękę z czerwonowłosego. - Haha, o matko! Ah, coraz lepiej mi idzie. Dobra, idę się ogarnąć i zaraz wrócę, nie stęsknij się są mną tylko kotku. - brunet klepną lekko Kagamiego w tyłek i poszedł jak gdyby nigdy nic do łazienki, by ogarnąć swoją twarz i włosy.
Zaskoczony pan domu spojrzał na niego z wytrzeszczonymi oczami. To nie był Eren. Kagami zrobił tosty francuskie zgodnie ze starym przepisem, który przywiozła mu Ashild. Postawił jedzenie na stole, a potem ubrał się w czarną bluzę zakładaną przez głowę oraz zwykłe ciemne jeansy.
Kiedy Eiji wrócił do kuchni, Kagami przybił go do ściany z poważnym wyrazem twarzy i dokładnie obejrzał jego twarz.
- Kim ty jesteś. Bo Erenem na pewno nie będziesz... - rzekł, piorunując go spojrzeniem.
- Uu, ostro, to lubię. - powiedział z zadziornym uśmiechem Eiji, patrząc prosto w oczy Kagamiego i poprawiając mu bluzę na ramionach. - A to taki mój mały sekret... Jestem Erenem, a zarazem nim nie jestem... JesteśMY tak dokładniej... A co? Nie podobam ci się? - Eiji szepnął zmysłowo, zbliżając swoją twarz do Kagamiego i patrząc na niego tymi złotymi, tajemniczymi ślepiami.
- Nie gadaj zagadkami. Masz mi odpowiedzieć. Gdzie. Jest. MÓJ. Eren. - powiedział, a potem złapał go za szyję, patrząc mu w oczy. - Już. Gadaj.
- Aah, irytujące... - Eiji westchnął głęboko, spuszczając głowę w dół i zastanawiając się chwilę. - A co jak odmówię ci odpowiedzi na to pytanie? To co, pobijesz mnie? Jak mój ojciec? A może znów przebijesz mi serce? - Eiji powiedział, uśmiechając się kątem ust i zbliżając się przy tym do Kagamiego jeszcze bardziej. - Kochany, myślisz, że groźby na mnie działają? O matko, jak się boję! Tak, tak, już ci mówię CAAAAAAŁĄ historię życiową i dlaczego mam nierówno we łbie.
- Co ty gadasz. Nigdy nikogo nie skrzywdziłem. - powiedział, patrząc na niego. - Mów. Jak nie masz nic na sumieniu, nie powinno być problemu. - warknął.
Coś jednak widział w nim... Jakby... Cząstkę Erena, który wczoraj śmiał się z nim na filmie. Odwrócił wzrok, nadal trzymając jego brodę, aby patrzył na niego. Kagami poczuł dziwne ukłucie w środku, jakby coś chciało wyjść... Ale co to było... Czemu on czegoś nie pamiętał.
- Mów. Proszę. - dodał.
- Dobra, niech ci będzie. I tak byłem za tym, by ci to powiedzieć od razu, ale Eren tego nie chciał. Tylko nie zwalaj winy na mnie jak będzie potem wkurwiony. Sam tego chciałeś. - powiedział, podnosząc ręce do góry, jakby "umywając" się od całej winy. - Jestem jedną z osobowości Erena. Tak na prawdę mam na imię Eiji. Miło poznać i te sprawy. - powiedział, odwracając wzrok do boku.
- Osobowości...? Co...? - powiedział zaskoczony, a potem zamrugał oczami. - Powiesz mi w drodze. Ubieraj się, musimy jechać do sklepu, bo się spóźnimy. Zjemy śniadanie na mieście, kij z tostami. - dodał.
Kagami postanowił zachować zimną krew. Eren to Eren. Skoro był chory, musiał to zrozumieć, aby nie było potem problemu. On nie chciał, aby brązowowłosy opuścił jego dom. Dodawał naprawdę dużo życia do tego miejsca. Czerwonowłosy wsadził tosty do lodówki, napił się łyk kawy i ubrał buty. Spojrzał na Eijiego... Nie przyzwyczai się.
- Gotowy? - mruknął, biorąc kluczyki do samochodu.
- Ta. Weź tylko, nie wiem... Uśmiechnij się chociaż? Wyglądasz jakbyś zobaczył trupa czy coś. - rzucił szybko Eiji, ubierając przy tym buty, a potem wychodząc z mieszkania. - Wiedziałem, że to będzie zły pomysł, hah. Ale dostanę wpierdol. - szepnął do siebie, śmiejąc się pod nosem i kierując się do samochodu.
- Będziesz mówił po drodze, rozumiesz? Muszę wiedzieć, co się dzieje z moim przyjacielem. - powiedział, ignorując zdanie o uśmiechnięciu się.
Zjechali we dwoje windą do garażu, a Kagami otworzył sportowe, czerwone auto. Wszedł do środka, wsadzając klucz do stacyjki. Kiedy Eiji wsiadł, czerwonowłosy ruszył do wyjazdu, a potem pokierował się do najbliższego centrum handlowego.
- Eren ma... Dwie osobowości? Nie mówił mi nic... - zaczął temat.
- 9. No, 8 nie licząc tego... Czegoś. Whatever. Gdyby były tylko 2 to byłoby zbyt pięknie. Za spokojnie. - powiedział, wpatrując się w okno i widok za nim. -A nie mówił ci nic, bo się kurwa boi i przygotowuje się do tego cały czas. Nie codziennie słyszysz, że twój przyjaciel ma dodatkowo 7 osób żyjących w jego głowie. Myślał, że uznasz go za jakiegoś wariata albo dziwaka. Szczególnie, że były z tym już akcje. I że Eren z natury jest bardzo prywatną osobą, więc mało osób o tym wie, nie licząc rodziny, oczywiście.
- Kurwa... Przecież wie, że może mi ufać... Jest po prostu chory... Cholera, że też nie pomyślałem, aby z nim o tym pomówić. Te leki które bierze, to jest coś związanego z nim? Znaczy, z wami? - poprawił się.
Próbował być jak najbardziej taktowny. Musiał zrozumieć jego chorobę, musiał mu jakoś pomóc, choć wydawało mu się to dziwne.
- No, nie pomyślałeś, fakt. Ale cóż, trudno się mówi. - Eiji wzruszył ramionami, spoglądając wciąż na widok za oknem. - Zależy o których lekach mówimy. Zwykle są to psychotropy albo antydepresanty. Albo coś na sen lub uspokojenie. Albo na ciśnienie. Zależy. Nie ma czysto leków na "zaburzenie osobowości", jeśli o to ci chodzi. I nie bądź taki nerwowy, teoretycznie, dla niego, znacie się dopiero od kilku miesięcy. Dla porównania, Mikasa dowiedziała się o tym po pół roku związku, wiec wiesz. Czuj się zaszczycony. Ale jak mówiłem, Eren prawdopodobnie nie będzie z tego zadowolony.
- A co jak mu nic nie powiem o tym, że wiem...? Po prostu będę udawał? Chcę, aby mi to powiedział sam Eren. - dodał. - Chcę mu jakoś pomóc, da się w ogóle? Mikasa na pewno daje radę, ale... - mruknął, drapiąc swój policzek.
- Pomoc zostaw nam. My po to jesteśmy. Po to zostaliśmy "stworzeni", I guess. Z resztą, tak było od zawsze, więc pomoc to trochę źle słowo. Tacy po prostu jesteśmy i tyle. A jeżeli chodzi o udawanie, to jakby, good luck, co nie. Eren jest tak spostrzegawczy, że wyłapie nawet jak się inaczej na niego spojrzysz, ale może ci się uda. W końcu, kumam, że niecodziennie człowiek dowiaduje się czegoś takiego i może być trudno się przyzwyczaić. - powiedział, usadzając się wygodnie w fotelu. - Mikasa? Haha, człowieku, z nią takie akcje były że aż palców braknie. Nie gadali że sobą tydzień jak się dowiedziała. Eren był tak podłamany i cały czas myślał, że z nim przez to zerwie, ale kobita ogarnęła się, pogodzili się i jakoś to poszło. Chociaż było meeega niezręcznie, z tego co słyszałem.
- Ważne, że ma w niej oparcie. Gdybym był na jego miejscu, szukałbym też kogoś, kto da mi wsparcie. - westchnął, parkując przed galerią i westchnął. - Po prostu chodźmy do tej galerii... Nie rozmawiajmy o tym, ale nie obraź się, jak powiem do ciebie Eren. Przyzwyczajenie. - wysiadł z auta. - Pomożesz mi coś wybrać na tą imprezę dobra? - zapytał go.
- Luzik bluzik, przyzwyczajony jestem. Nowi mają kartę ulgową u mnie. - powiedział z uśmiechem, wychodząc z auta. - Uuu, ważne zadanie. No dobra, lecimy z tym koksem. Jest jakiś budżet? - powiedział, obracając się w stronę Kagamiego, gdy szli w stronę wyjścia do galerii.
- Nie ma, nie mam teraz... Tyle wydatków... - powiedział, zamykając samochód i schował kluczyki do kieszeni. - Ty... Masz wspomnienia Erena? Wiesz co się stało? - zapytał go.
- Nope. - powiedział bez zawahania. - Lekcja pierwsza. Żadna osobowość nie pamięta, co robiła druga, gdy była we froncie. Chyba, że jej powiedziała, ale to co innego. Lekcja druga. Ja wiem trochę więcej, bo pilnuje przejść. I lekcja trzecia, bo wiem już do czego zmierzasz. Od wspomnień małego Erenka jest Ethan, ale gwarantuje ci, że nie pogadasz z nim tak szybko. Typ jest bardzo... Eee... Aspołeczny?
- Nie, nie... Nie chodzi o wspomnienia... Bardziej chodzi o niedawne zdarzenia, jakie były między mną, a nim... Czy ty to pamiętasz? - zapytał, idąc do galerii.
- Niedawne zdarze-... UUUUUUUU! Stało się coś pikantnego? I mnie tam nie było? Ah, szkoda. - Eiji powiedział z uśmiechem i gwiazdkami w oczach, śmiejąc się pod koniec. - Nie, nie pamiętam nic. Ale God, I wish! Mógłbym go szantażować przez resztę życia.
- Całe szczęście. - mruknął, a potem we dwoje weszli do galerii.
Kagami wszedł do pierwszego lepszego sklepu, szukając męskich koszul. Natrafił na nawet ładną, białą koszulę z krawatem. Zdjął ją z wieszaka.
- Co ty na to? - powiedział, wskazując na koszulę.
- Meh, nudne. - Eiji kiwnął głową i poklepał go po klatce piersiowej, odkładając koszule z powrotem na wieszak. - Potrzebujemy czegoś ostrego, ale nie za pstrokatego. Minimalistyczne, ale nie zbyt proste. Eleganckie, ale nie formalne. Jaaaak... To! - Eiji przechadzał się po sklepie i patrzył na wiszące koszule na wieszakach, wynajdując coraz to nowe kreacje.
Kagami wytrzeszczył oczy, odwracając głowę na bok. Jakiś znawca mody z niego... No ale, poprosił go o pomoc, to skorzysta. Brał koszule, jakie wynajdywał chłopak, aby potem założyć je w przymierzalni. Kiedy miał całe ramię obwieszone w koszulach, złapał tył kurtki chłopaka, aby ten nie rozkręcił się bardziej.
- Wystarczy, muszę te przymierzyć... Mogą być za małe. - mruknął, ciagnąc go za kurtkę do przymierzalni.
- Woah, no dobra, przystojniaku, wiem, że jestem porywający, ale nie musisz mnie tak ciągnąć. - powiedział z żartem, jak zwykle z resztą, idąc, a raczej będąc ciągniętym przez Kagamiego do przymierzalni.
- Uspokój się casanovo. - dodał, wchodząc do przymierzalni.
Założył jedną z koszul, jednak nawet nie dał rady opuścić rąk. Lekko odsłonił kotarę i pokazał się w za małej koszuli.
- Nie ma większych co nie...? - mruknął.
- Nope. - dodał, kręcąc przecząco głową i oparł się bokiem o ścianę. - Dawaj dalej kotku. Mogę na ciebie mówić kotku? A w sumie kto bogatemu zabroni, i tak jesteś kotem.
- Ta, jasne. - mruknął, nawet nie zasuwając już zasłonki.
Zdjął za małą koszulę, a potem założył kolejną. Teoretycznie się w nią mieścił, ale jak lekko wygiął ramiona do tyłu, to dziura między guzikami się powiększała. Syknął niezadowolony.
- Mała. - mruknął, znowu się rozpinając.
Eiji patrzył na to uważnie, obczajając umięśnioną klatkę piersiową i plecy czerwonookiego, lekko przygryzając wargę i krzyżując ręce na piersi. Po chwili jednak, brunet wszedł do przymierzalni, w której stał Kagami i zasunął za sobą zasłonę, stając tuż przed nim. Z początku nic nie powiedział, tylko spojrzał na niego, latając wzrokiem z góry na dół, i uśmiechnął się kątem ust, wybierając jakąś koszulkę z wieszaka.
- Wyglądasz niczego sobie. - powiedział już poważniej, nie żartując, choć nadal dzierżył na twarzy ten swój charakterystyczny uśmieszek.
Kagamiego zaskoczył ruch chłopaka, ale czy on chciał odmówić mu tego, aby wchodził? Niespecjalnie, nawet podobał mu się ten wzrok skierowany w jego stronę. Zagryzł wargę, odwracając wzrok.
- Wiem. - mruknął, zdejmując całkiem koszulę.
No a co tu mówić. Czerwonowłosy miał naprawdę niezłe ciałko.
- Uu, ta pewność siebie. Podoba mi się to. - szepnął brunet, biorąc jakąś koszulkę z wieszaka, a następnie narzucając ją na czerwonowłosego.
Jego ręce zaczęły powoli i zmysłowo jechać od jego ramion do jego klatki piersiowej, zaczynając zapinać mu koszulę, cały czas patrząc się w jego oczy. Jego dotyk był podobny do dotyku Erena, w końcu mieli te same dłonie, jednak ruchy Eijiego były odważniejsze i bardziej pewne, jakby nie bał się odrzucenia i nie miał nic do stracenia. Kagamiemu podobało się to, jak dotykał go, ale ciągle z tyłu głowy miał obawy, że Eren się dowie o tym wszystkim. Spojrzał w oczy Eijiego, a potem lekko pochylił głowę, aby patrzeć na jego dłonie, które sunęły po nim bardzo odważnie.
- Do czego zmierzasz? - zapytał, unosząc z powrotem wzrok na niego. - Śmiało.
- Do czego zmierzam? To zależy, do czego chcesz, bym zmierzał. - powiedział z zadziornym uśmiechem, zapinając ostatni guzik koszuli i kończąc dłonią przy jego kroczu, delikatnie je muskając palcami. - Pasuje na ciebie jak ulał. - szepnął mu w usta, zbliżając się twarzą do niego na milimetry.
- Do czego chcesz. Jestem singlem. Skoro mówisz, że Eren nie będzie tego pamiętał... Co nie zmienia faktu, że coś z tyłu głowy mi mówi, abym ciebie odepchnął... - mruknął z lekko rumianymi policzkami.
Jednak brak czułości wziął górę. Złapał lekko szyję Eijiego i przybił go lekko do ścianki przymierzalni. Zagryzł lekko swoją wargę, patrząc mu w oczy.
- I wiem, że mi bardzo pasuje. - dodał cicho, prawie muskając jego usta.
- To spróbuj mnie odepchnąć... Raz powiesz nie, i więcej cię nie dotknę. Chociaż szkoda byłoby, by taki facet się marnował. - szepnął, rzucając się na jego usta.
Nie cackając się, Eiji i Kagami zaczęli się ostro całować, nawet z językiem. Ręce bruneta powędrowały do ramion i szyi chłopaka, wplątując się w jego włosy z tyłu głowy. Jego ciało natomiast przylgnęło do ciała Kagamiego, będąc dodatkowo "przygniatanym" przez chłopaka do ściany. Oczywiście, czerwonowłosy nie odepchnął go. Przylgnął do niego swoim ciałem, trzymając go chwilę za szyję, ale potem przeniósł dłonie na jego biodra, aby nie uciekł. Po naprawdę długim, namiętnym pocałunku, Taiga spojrzał mu w oczy i cicho wypuścił parę z ust.
- Zboczeniec... - mruknął, patrząc na niego ciągle. - Żeby tak w przymierzalni... - szepnął.
- Oczywiście, adrenalina i ryzyko, że ktoś może cię przyłapać, podkręcają tylko nastrój... Czy to nie jest ekscytujące? - Eiji szepnął mu w usta, cicho się śmiejąc. - Twój przyjaciel się ze mną zgadza. - dodał, czując na sobie rosnące krocze Kagamiego.
Po tym, Eiji spojrzał na Kagamiego ostatni raz, a później zbliżył się ustami do jego szyi, zasysając się na niej. Jego ręce natomiast powoli zjechały z jego szyi do jego ramion, a później do klatki piersiowej, rozpinając przy tym powoli koszulę, którą miał na sobie. Czerwonowłosy cicho jęknął do jego ucha, a potem zostawił kilka mokrych śladów na jego szyi i barku. Przygryzł potem lekko jego ucho, przenosząc obie dłonie na jego pośladki.
- To nie zmienia faktu, że jesteś zboczeńcem, Eiji... - szepnął, a potem spojrzał mu w oczy. - I przez ciebie teraz tam stoi... - mruknął.
- Nie zaprzeczam. I nie mam nawet zamiaru...- powiedział, uśmiechając się kątem ust, a następnie przeniósł wzrok na krocze Kagamiego. - Cóż, skoro to moja wina... Muszę chyba wziąć za to odpowiedzialność. Cofnij się, tygrysku, i usiądź wygodnie. - powiedział, pchnąć go na siedzenie znajdujące się w przymierzalni. - Dobry kotek... - szepnął, klękając przed nim między jego nogami.
Gdy mężczyzna klęknął, jego ręce przeniosły się na uda Kagamiego, rozszerzając je jednym, stanowczym ruchem. Następnie, brunet rozpiął jeansy chłopaka i zsunął je nieco do dołu, ukazując tym samym jego podnieconego członka. Eiji spojrzał wtedy na Kagamiego i wziął jego męskość w usta, nie zrywając z nim z początku kontaktu wzrokowego. Chłopak widząc, jak ten od razu wziął go do swoich ust, wstrzymał jęk podniecenia. Zamknął oczy, kładąc dłoń na tylnej części głowy Eijiego i spojrzał na niego.
- Mmmh... - szepnął, zagryzając mocno swoją wargę, aby nie wydać głośniejszego dźwięku.
Spodobało mu się, jak go traktował... Było to... Naprawdę bardzo przyjemne, kiedy tak jego usta pieściły jego męskość. Przejechał dłonią po jego włosach, zaciskając je w garści. Chłopak nie musiał tam bardzo długo się gimnastykować, bo po kilku minutach, Kagami doszedł dość obficie, próbując powstrzymać swój jęk.
- Cholera... - szepnął, wypuszczając nadmiar powietrza z płuc.
Eiji uśmiechnął się dumnie, gdy Kagami doszedł stosunkowo szybko i oblizał swoje usta ze spermy, połykając ją bez żadnego, "dziwnego" wyrazu twarzy.
- Słodka, dobra. - szepnął, zgarniając kciukiem resztki płynu ze swych ust.
Następnie, chłopak wstał z powrotem i nachylił się nad siedzącym Kagamim, będąc milimetry od jego twarzy i szepcząc mu w prosto w usta.
- Przebieraj się i jedziemy, bo się jeszcze spóźnimy... Kotku. - szepnął z dumnym uśmiechem, a potem wyszedł z przymierzalni, "dramatycznie" rozwiązując swoje włosy.
Kagamiemu zajęło chwilę, aby się uspokoić, potem przebrał się, biorąc koszulę, która okazała się być na niego dobra. Wziął krawat, a potem resztę odwiesił na wieszaki. Podszedł do kasy, płacąc za koszulę, a następnie podszedł do Eijiego. Kiwnął głową, a wtedy oboje opuścili sklep, kierując się do samochodu. W międzyczasie czerwonowłosy myślał o zdarzeniu w przymierzalni... Usta Erena były naprawdę ciepłe i przyjemne...
_____
Taksówka podjechała pod blok, gdzie czekał już Kagami wraz z Eijim. Wsiedli do auta, ubrani w dość ładne, ale nie aż tak eleganckie stroje. Czerwonowłosy miał koszulę z krawatem, ciemne jeansy, zegarek na nadgarstku i luźne trampki, do tego roztrzepane kudły. Spojrzał na taksówkarza, podając mu adres Amarina, który na szczęście, znaleźli gdzieś zapisany przez Erena na kartce. Taiga patrzył przez okno, przebierając palcami na swoim udzie.
- Nie znam go... Na pewno będę tam mile widziany? - mruknął do Eijiego.
- Pewnie. Amarin jest fanem zasady, że "przyjaciel mojego przyjaciela jest moim przyjacielem". Plus, znając jego, będzie tam tyle osób, że nawet jeśli, to nie zauważyłby ciebie. Ale spoko, Amarin to spoko gość. - powiedział spokojnie Eiji, dopiero później zauważając jego przebierające po udzie palce. - Spokojnie, tygrysie. Nie ma co się denerwować. - brunet zbliżył się nieco do niego i położył rękę na jego dłoni, by go uspokoić.
Kagami zwrócił spojrzenie na niego, mrugając, a dopiero potem odetchnął, splatając z nim swoje palce. Wrócił wzrokiem na widok za oknem. Może nie to, że się stresował, ale to byli nieznajomi ludzie, a on sam nie miał teoretycznie przy sobie Erena. Eiji nie był zły, był na początku myśli, że to niezbyt dobra osoba, ale się mylił....
- Nie denerwuję się... - powiedział spokojnie.
- Mhm, to co ci chodzi po głowie? Patrzysz tak dramatycznie w okno, niczym protag z anime wygładzający wewnętrzny monolog przez pół odcinka. - powiedział, śmiejąc się na końcu - Będzie w porządku, zobaczysz. Może uda ci się nawet kogoś poznać, kto wie? - powiedział, unosząc jedną brew do góry i gładząc jego udo, stosunkowo blisko jego krocza.
- Po prostu ładne widoki. - powiedział, wskazując drugą dłonią na to, co działo się za oknem.
Kiedy poczuł dotyk chłopaka na swoim udzie blisko krocza, popatrzył na niego i uniósł jedną brew do góry.
- Aż takie parcie masz? - zapytał.
- Ja? Nie wiem, o czym mówisz. Po prostu chcę pomóc przyjacielowi w potrzebie. Tak się denerwuje... Biedak nie może się zrelaksować... - powiedział z uśmiechem, patrząc prosto w jego oczy i trzymając swoja rękę w tym samym miejscu, by go trochę podenerwować.
Kagami złapał za jego dłoń, którą miał blisko jego krocza, a potem odwrócił znowu spojrzenie, przesuwając ją całkiem w tamto miejsce. Chrząknął cicho, aby po chwili oprzeć się wygodniej o oparcie z tyłu.
- Mhm... Jestem zrelaksowany... - dodał cicho.
Eiji zaśmiał się cicho pod nosem na ten manewr i ścisnął bez ostrzeżenia swoją dłoń, gdy ten przeniósł ją na swoje krocze. Kierowca z przodu? Brak zasłon? Ekscytujące. Aż żal nie wykorzystać tak pięknej okazji.
- Mhm... - mruknął masując mocniej krocze czerwonowłosego.
Kagami zaczerwienił się dość mocno, zakrywając dłonią usta. Zamknął oczy w podnieceniu, a potem znowu skierował się na widok za oknem, aby nie wzbudzać podejrzeń taksówkarza. Swoją stopą lekko trącił Eijiego z nadzieją, że zrozumie, że ma uważać, aby ten nic nie widział. Taiga był czerwony jak burak... On nie umiał się powstrzymać... Eiji zauważył ten rosnący rumieniec na twarzy Kagamiego, co wywołało u niego dumny uśmiech na twarzy i te poczucie władzy, które wręcz uwielbiał. Następnie, mając już dosyć gry wstępnej, brunet zsunął się między nogi Kagamiego bez pierdolenia się, patrząc na końcu na niego z "niewinnym wyrazem twarzy". Jego ręce zaczęły natomiast jechać w górę po jego udach do jego krocza, a następnie - do rozporka jest spodni, rozpinając go. Kagami bardzo mocno zaczerwienił się, kiedy ten zsunął się między jego nogi. Spojrzał na niego, próbując mimo wszystko grać, że nic dziwnego się nie dzieje z tyłu. Przełknął ślinę, patrząc ciągle czerwony na Eijiego. Nie mógł zaprzeczyć, podobało mu się to, co się działo. Delikatnie poprawił włosy chłopaka, zagryzając wargę.
- Shh... - Eiji szepnął i pokazał mu palec wskazujący na ustach, by był cicho, a następnie zaczął powoli zsuwać spodnie chłopaka wraz z bokserkami, ponownie ukazując podnieconego członka chłopaka. Jednak, przez ograniczony dystans między nimi, męskość Kagamiego lekko uderzyła Eijiego w policzek, na co on po prostu ruszył brwiami i uśmiechnął się, "łapiąc" go językiem i oblizując dookoła zanim wziął go całego w swoje usta. Czerwonowłosy nie mógł zaprzeczyć, ta sytuacja, kiedy jego męskość uderzyła go, była bardzo i to bardzo podniecająca. Kagami lekko zakrył swoją twarz, aby nie pokazywać tego, co będzie się z nim działo. Policzki Taigi były czerwone jak nic innego na ziemi, patrzył na Eijiego, wolną dłonią jeżdżąc po jego włosach. Próbował być cicho, na szczęście, ten taksówkarz chyba był lekko niedosłyszący, bo nawet te ciche oddechy podniecenia nie spowodowały, że spojrzał w lusterko.
Sytuacja ta nie trwała długo... Kagami bardzo szybko doszedł. Eiji ponownie połknął co miał w ustach, oblizując się, a potem zapiął jego spodnie i usiadł mu na kolana. Pochylił się nad nim, kładąc dłoń na jego policzek i przejechał po nim. Czerwonowłosy był cały rumiany, ale nie umiał oderwać od niego swojego spojrzenia. Położył dłoń na jego kolano.
- Grzeczny tygrysek... - szepnął Eiji.
W tym momencie dojechali na miejsce. Do domu zaprosił ich gospodarz oraz jego narzeczona, która widocznie miała jeszcze jedną informację do zakomunikowania. Po czym można było wywnioskować? Dziewczyna miała widoczny brzuszek ciążowy! Kagami przywitał się, przedstawił i ruszył za swoim partnerem na dzisiejszy wieczór. Oboje spędzili czas na miłych rozmowach, dość szczerych, bo alkohol też nieco im strzelił do głowy. W międzyczasie, Taiga wśród zaproszonych dojrzał Rekiego, młodego recepcjonistę policyjnego, który z uśmiechem przywitał go machnięciem dłoni. Kiedy Eiji poszedł aby porozmawiać z innymi, czerwonowłosy rozmawiał długo z młodym chłopakiem. Dogadywali się, mieli wiele wspólnych tematów, a noc była jeszcze bardzo długa...
Ilość słów: 12891









Komentarze
Prześlij komentarz