#12 Od Kagamiego do Erena
Kagami i Eiji po przyjemnie spędzonym czasie w łazience, ubrali się z powrotem w swoje ubrania, a następnie pokierowali się na przyjęcie. Na początku mieli iść razem, jednak ze względu na to, że partner czerwonowłosego spotkał kogoś po drodze i postanowił zostać z nim, Kagami postanowił pokręcić się w poszukiwaniu Rekiego. Zaszedł do baru, biorąc sobie mocniejszego drinka i powoli pokierował się w tłum, aby znaleźć swojego przyjaciela. Było tyle ludzi, że ciężko było znaleźć chłopaka. Zajęło mu to w sumie z dziesięć minut, ale na reszcie odnalazł go, siedzącego na kanapie samemu. Usiadł obok, uśmiechając się do niego. Kagami używając języka migowego, rozpoczął rozmowę z chłopakiem.
- O, wróciłeś. - powiedział Reki.
- Tak, wybacz, że tak szybko uciekłem. Możemy teraz trochę porozmawiać. - odpowiedział czerwonowłosy.
- Cieszę się. Jak ci ostatnio czas mija? Rzadziej ciebie widziałem na komisariacie, stało się coś?
- Nie, wszystko w porządku. Po prostu potrzebowałem czasu dla siebie. Szukam nowej pracy, stara kawiarnia to dla mnie za dużo nieprzyjemnych wspomnień.
- O! Kagami, mój kolega szuka pracowników do nowo otwartej kociej kawiarni. Może byłbyś chętny?
- Bardzo chętnie! Zawsze to jakieś wyjście. Dasz mi do niego numer? Zadzwonię do niego jutro i się dogadam z nim o warunki.
Reki pokiwał głową, a potem wyjął swój telefon, szukając w kontaktach numeru do swojego znajomego. Kiedy go znalazł, pokazał go Kagamiemu, a ten przepisał to dość szybko, po czym zapisał numer jako "Szef Kociej".
- Dzięki bardzo. Teraz będę mógł się na spokojnie zwolnić, jak twój znajomy szybko się zgodzi na to, abym pracował.
- Nie ma za co, chociaż nie powiem, komendant mówi, że za tobą strasznie tęskni.
- Nie dziwię mu się, byłem naprawdę dużą pomocą na komisariacie. Postaram się po znalezieniu pracy przychodzić częściej do was, nawet na małą pomoc.
- Zawsze jesteś tam mile widziany.
Kagami i Reki spędzili naprawdę bardzo długi czas ze sobą, zapijając się dużą ilością alkoholu i zajadając się pysznymi przekąskami. Rozmawiali o różnych zwierzętach, poczynając od kotów, a kończąc na dzikich antylopach. Jak ten temat skoczył na antylopy? Ciężko powiedzieć. Ilość wódki krążąca w ich organizmie była dość duża, może to był powód tematu galopujących po słomianych wybrzeżach antylop, których rogi przypominają dwie anteny, przez które te zwierzęta mogą może kontaktować się z obcymi z innej planety. Czerwonowłosy czknął obejmując lekko chłopaka i przytulił się do niego. Miganie w tej chwili... Było... Cóż, dość nieporadne i niedokładne, ale dalej chyba kontaktowali się nawet dobrze.
- A wiesz, jak mnie tamta suka wykorzystała?
- Kto?
- Ash, taka różowa suka! Ona mnie zdradzała, brała ode mnie prezenty, prosiła, abym jej wszystko kupował, a potem bum! Kopnęła mnie w dupę, zdradzając mnie z moim kuzynem.
- Rzeczywiście to było... Niegrzeczne.
- A ty? Zrobiłbyś tak?
- A gdzie tam. W związku szanuje się siebie nawzajem.
- Ale ty cudowny w takim wypadku.
Kagami popatrzył na niego, podobnie jak Reki spojrzał w kierunku czerwonowłosego. Niemowa uśmiechnęła się lekko, a potem zarumieniła dość mocno. Książę położył dłoń na jego policzek, lekko trąc go po policzku dłonią, zupełnie jakby myślał, że ktoś coś rozlał na jego twarzy. Potem się cicho zaśmiał i lekko pocałował go w czerwony jak burak policzek.
- Urocze to. - powiedział do niego Kagami, a potem przytulił się, waląc się z nim na kanapę.
Reki i Kagami tarzali się chwilę na sofie, śmiejąc się z siebie nawzajem. Reki nie zdołał wydostać się spod większego od siebie cielska, przez co po czasie po prostu zrezygnował z trudu i odpuścił, obejmując lekko czerwonowłosego. Wtem, do tego spitego duo, dołączył Eren, który widząc, jak ci piętrzą się na sobie, cicho się zaśmiał.
- A co wy robicie? - zapytał brązowowłosy, przyglądając się im.
Kagami spojrzał na niego, szczerząc się jak głupi, a potem głośniej czknął, wyciągając do niego dłoń. Lekko zsunął się z Rekiego, z trzaskiem uderzając o ziemię. Spojrzał na Erena, nadal wyciągając do niego łapki.
- Eeereeeen.... Wiiiitaaam. - powiedział. - A gdzie mój przyjaaaciel...? Poszedł już...? - powiedział smutny.
- Przyjaciel? Twój przyjaciel wala się obok ciebie, Kaga. - Eren zaśmiał się, kucając do niego i lekko trącając go w ramię. - Chyba pora spadać do domu, co?
- Takii iiinnnyyy... Śliiiczny i podobny do mojego liiiskaaaa.... - powiedział, czkając. - Do domku...? Ale do pałacu taaaaak daleeeeko. Eeeereeeeeeen... - wyjęczał, znowu czkając.
- Nie wiem, gdzie jest twój przyjaciel, ale później się z nim spotkasz. I nie jedziemy do pałacu, głuptasie, tylko do twojego mieszkania. Chodź... Dla ciebie już na dzisiaj wystarczy. - odparł, zakładając jego jedną rękę na swoje ramię, a następnie podniósł go na nogi, przenosząc przy tym swoją drugą kończynę na jego talię. - Agh... Ale ty jesteś ciężki. - dodał, czując jak chłopak się na niego nawala.
- Papaaa Rekiii! - machnął do niego dłonią, śmiejąc się.
Kagami lekko słaniał się na nogach, ale próbował stanąć na swoje nogi. Po chwili udało mu się podnieść co nieco, a potem spojrzał na Erena, śmiejąc się cicho.
- Ereeeneeek... Do domu... Kręci mi się wszystko tak fajnie! - powiedział, śmiejąc się cicho. - Ja chcę do łóżeeczka. - dodał.
- Już niedługo, haha! - dodał, powoli idąc z nim do wyjścia.
- Eren? Już wychodzicie? - nagle, w pomieszczeniu rozległ się znajomy głos, który należał do właściciela domu: Amarina. - Przecież możecie przenocować i wrócić rano.
- Niee, dzięki, stary, nie będziemy wam robić problemów. Ale zadzwonisz po taksówkę dla nas? Bo tak trochę nie mam rąk przez ten wiszący na mnie worek. - dodał z lekkim uśmiechem, spoglądając na swojego przyjaciela.
- Haha, robi się. - zaśmiał się, wyjmując telefon z kieszeni.
- I jeeeszcze jeden i jeszcze dwaaaaa! Niechaj żyje gospodarz naaaam! - krzyknął, machając lekko ręką. - Panie gooospodaaarzu! Jak już będą dzidzie, wyślesz nam zdjęcie? Albo... My przyjdziemy! Tak lubie małe dzieeeciiii! Mają takie mięciutkie stópki! - powiedział, machając ręką. - Eren, chcę dzidziuuusiaaaa.... - dodał, śmiejąc się cicho.
- A jak chcesz, to se go zrób. Ktoś ci broni? - zaśmiał się ponownie, podciągając i poprawiając go na swoim ramieniu, by następnie spojrzeć na Amarina. - Nie zwracaj na niego uwagi, napruł w trzy dupy i wygaduje głupoty.
- Widzę, haha! - prychnął pod nosem, obserwując kiwającą się na boki głowę Kagamiego.
- No ale Erenkuuu... Ja chce takiego bombelka z jasnymi włoskami i z takimi twoimi oczkaaami... Taki lisek malutki, taki słoodziuuutki. Erenek juniooor.... - zaśmiał się cicho, patrząc na niego. - Ereeeenkuuu....
Kagami lekko się miotnął na bok, ale po chwili stanął po prostej linii, patrząc na Erena. Czknął ponownie, a potem położył czoło na jego ramię.
- ... - Amarin wzruszył ramionami i podniósł ręce do góry, gdy Eren spojrzał na niego, zmieszany, a następnie oddalił się, by zadzwonić po taksówkę dla nich.
- Kagami, o czym ty mówisz, haha! Zdajesz sobie sprawę, że jesteśmy obaj facetami, prawda? - próbował jak najmocniej mógł, by tylko się nie zaśmiać z absurdu i kontekstu jego wypowiedzi, która była jak wyssana z palca.
- W tym świecie wszystko jest możliwe! I ja wiem, że to jest możliwe! Tak jak gadające z kosmitami antylopy! - krzyknął, a potem wpadł na ścianę, klejąc się do niej swoim policzkiem.
- Kagami! - powiedział głośniej, łapiąc go. - Chodź... Usiądź, bo ledwo stoisz. - dodał, prowadząc go z trudem na znajdujący się niedaleko fotel.
Kagami z pomocą Erena zasiadł po chwili na fotel i oparł się wygodnie, czkając. Odchylił głowę do tyłu, patrząc na sufit. Mruknął cicho i zaśmiał się cicho. Przez głowę przeleciało mu wiele, chaotycznych myśli. Ale chyba jedna z nich skupiła czerwonowłosego najbardziej.
- A kiedyś... Pamiętam to dobrze... Że nie lubiłeś jak dotykałem twojego ogona... Ale on był taki mięciutki... Jak twoje włosy. To było bardzo przyjemne. Jak zniknąłeś... Bardzo za tym tęskniłem... I nadal tęsknię. - mruknął, uśmiechając się sam do siebie.
- Huh...? - Eren westchnął, zdezorientowany, wciąż patrząc na Kagamiego. - O czym ty mówisz, Kaga? - dodał, w ogóle nie rozumiejąc, o czym on mówi.
- Nooo... Jak byłeś taki brzdąc mały. To miałeś uszka i ogonek! I ja lubiłem ich dotykać bardzo, bo były taaaakie mięciutkie. I je mogłem ciągle miziać. Ale ty tego nie lubiłeś. I stęskniłem się za tym tak baaardzo.... - odpowiedział i spojrzał mu w oczy.
- Nie pamiętam tego... - mruknął, przymrużając oczy i spoglądając w bok. - Nie lubiłem, jak ich dotykasz? Nie wiem... Może. Nie pamiętam... Ale ja nadal mam uszy i ogon, więc dlaczego tęsknisz za tym, skoro... Teraz tutaj jestem?
Kagami zerwał się z fotela, wstając, po czym zabujał się mocno, łapiąc się ramion Erena, aby ustać w miejscu i się nie wywrócić. Popatrzył na niego świecącymi się oczami, w których wręcz rozbłysły gwiazdki.
- A dasz mi pomacać...? Chcę znowu poczuć te futro pod palcami! Takie mięciutkie i przyjemne... - powiedział, przyglądając mu się intensywnie.
- Noo... Ok, ale... Nie tu, bo tu nie ma miejsca... Jak będziemy w domu... - dodał, spoglądając na niego swymi wielkimi ślepiami.
- Więc chodźmy jak najszybciej do domku... Wszystko się tak kręci... - powiedział, po czym oparł się o Erena całkowicie, widocznie powoli czuł się coraz bardziej senny. - Eren... Ja tak za tobą tęskniłem... - mruknął w jego ramię.
Dwójka współlokatorów dojechała do domu po godzinie drogi. Kagami często odczuwał mdłości, przez co taksówkarz zatrzymywał się co kilka kilometrów, aby klient mógł wysiąść w razie wymiotów. Całe szczęście, Kagami nie zwrócił niczego, po prostu się biedak męczył. Kiedy weszli do domu, czerwonowłosy zdjął swoje buty, a potem oparł się o ścianę, przytulając się do niej.
- Eren... Pomóż mi dojść do sypialni... Ja nie dam rady sam... - powiedział, a potem przechylił się, lądując barkiem w rogu koło drzwi.
- Hah, chodź tu, pijusie. Dawaj rąsię. - odparł, podchodząc do niego i ponownie owijając jego rękę wokół swojego ramienia, ubezpieczając go przy okazji drugą ręką.
Po paru dłuższych chwilach, mężczyźni w końcu doszli do pokoju czerwonowłosego. Eren otworzył drzwi cudem, a następnie wprowadził kompana do środka i od razu skierował się do jego łóżka. Wtedy, brunet schylił się i powalił przyjaciela na łóżko, sam przy okazji padając obok niego.
- Aahh... Ale jestem zmęczony... I wszystko mnie boli... Idę od razu spać. - dodał cicho, wzdychając i podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Ale tak od razu...? Ja nie jestem śpiący... Pamiętam, że gadałem z Rekim o Ash. Trochę... Trochę mi to przypomniało o tym wszystkim... Ona naprawdę mnie zdradziła z moim własnym kuzynem... - powiedział, patrząc w sufit. - Dlaczego ja nie mogę się po tym pozbierać... W sensie... Nie chce mi się wcale płakać, ale... Jakoś ciężko na sercu ze świadomością, że... No wiesz. - powiedział i spojrzał na Erena nieco przymglonym od alkoholu spojrzeniem.
- Mm... Może... Może miała ku temu jakiś powód? Ludzie robią różne rzeczy... Gdy są zdesperowani... - mruknął, referując jakby o sobie i poprawiając przy tym skołtunione włosy. - Albo była po prostu suką. Co jest bardzo prawdopodobne. E tam... Nie martw się, znajdziesz se szybko kogoś nowego. Dobry z ciebie chłop. - dodał, uderzając go lekko w klatkę piersiową.
- Dzięki. Miło coś takiego usłyszeć, serio. - powiedział, a potem podniósł się również do siadu. - I wybacz, że wspomniałem ci o tym ogonie, serio. - zaśmiał się nerwowo, drapiąc się po karku. - W ogóle, zmieniając nieco temat, chyba znalazłem sobie nową pracę, aby nie przypominać sobie bez końca o Ash. Będę pracował w kociej kawiarni. Okazało się, że znajomy Rekiego założył właśnie takową i szuka pracowników. - poinformował go.
- Ooo, to super. Gratuluję. To dobry pomysł. Szybciej o niej zapomnisz. - odparł, przecierając twarz ręką. - A tym ogonem się nie przejmuj... I tak średnio ogarniam, więc... Whatever. Ugh... - westchnął, strzykając karkiem i masując wolno swoje skronie.
- Chyba jednak trzeba się położyć... Widzę, że chyba nie tylko mi we łbie pęka od tej muzyki i alkoholu. - powiedział, uśmiechając się lekko do niego, a potem złapał ramiona chłopaka, delikatnie kładąc go na łóżko.
~~Wspomnienie~~
Kagami pochwycił ramiona swojego przyjaciela, kładąc go na swoje łóżko ze śmiechem. Potem złapał poduszkę i uderzył nią w głowę Erena, przez co posypało się pierze.
- A masz! - krzyknął, śmiejąc się cicho.
- Ała! - pisnął Eren, chwytając za poduchę i po chwili oddał blondynowi. - Zemstaaa!
- Ej!
Dwójka maluchów zaczęła z całej siły okładać się poduszkami, aż do zmęczenia. Potem padli obok siebie, spokojnie spoglądając na sufit nad nimi. Blondyn szybko jednak popatrzył na Erena, uśmiechając się lekko do niego. Po miło wymienionych uśmieszkach, z powrotem popatrzyli na sufit, cicho wzdychając. Kagami lekko spoważniał, widocznie coś przyszło mu na myśl.
- Eren...? Myślisz, że jak będziemy duzi, to dalej będziemy przyjaciółmi? Nawet jak już zasiądziemy na tronie, to i tak będziemy tak blisko jak teraz? - zapytał go.
- Ja myślę... Że tak. Ja nie chcę innego najlepszego przyjaciela pod słońcem. Bo ty nim jesteś! - powiedział szczęśliwy chłopiec.
- Kocham cię lisku! - pisnął blondyn i przytulił mocno Erena, szczerząc się.
- Ja ciebie też, tygrysku! - odpowiedział również piskiem brązowowłosy i po chwili przytulania się, po prostu usnęli w swoich ramionach.
~~Koniec wspomnienia~~
- Kagami? - zapytał nagle Eren, patrząc na niego.
- Co? Mówiłeś coś?
- Nie, w sensie, odleciałeś. Coś się stało? - podpytał go brązowowłosy.
- Wszystko dobrze... Po prostu... Przypomniało mi się coś...
Kolejny dzień był dość bolesnym dniem dla obu chłopaków. Mężczyźni cierpieli na ogromny ból głowy i żadne naturalne lekarstwo na kaca nie pomagało. Kagami zadzwonił tego dnia do przyjaciela Rekiego, aby dogadać się co do pracy w kociej kawiarni, na szczęście, z sukcesem. Czerwonowłosy zaczynał pracę już od następnego tygodnia, co oznaczało, że mógł zwolnić się z poprzedniej kawiarni. Zadzwonił do swojego starego już szefa, informując go, że zwalnia się. Oczywiście, nie podał mu powodu, nie było to mu potrzebne do niczego. Potem, czerwonooki zrobił zakupy do domu, a kiedy wrócił, przygotował obiad dla niego oraz dla Erena. Wczorajszy wieczór pamiętał wybiórczo, ale wszystko powoli wychodziło z tej mgły wspomnień, dlatego całość była co najmniej żenująca. To, co mówił o dziecku, było po prostu żałosne. Mężczyzna pokręcił głową, powoli przygotowywując słynną polędwicę wellington, którą on sam wręcz ubóstwiał i wierzył, że jego współlokatorowi też ona zasmakuje.
- No dobra... - mruknął do siebie. - Skoro to się teraz piecze, może przygotuję jakieś dodatki.
I tak też zrobił. Szybko pokroił ziemniaki i dorzucił je do piekarnika, aby te się dobrze upiekły razem z polędwicą. Następnie przygotował słynną surówkę, jaką kiedyś widział w książce do gotowania. Kapustę kiszoną z odrobiną oliwy i cukru (autor: jem takową i jest naprawdę przepyszna * ^ * ) . Kagami uśmiechnął się do siebie, a potem na stół w salonie postawił kilka planszówek. Liczył, że będzie mógł z Erenem spędzić trochę czasu, w końcu, mieli teraz czas, skoro teraz czerwonowłosy czeka, aż będzie mógł rozpocząć pracę.
- Kagami? A co to za okazja, że jesteś tak szczęśliwy? - zapytała go nagle wielka tygrysica, jaka otarła się łbem o jego biodro.
- Żadnej okazji nie ma, po prostu pomyślałem, że po sesji na pewno będzie głodny. A temu, że sam też dawno nie jadłem polędwicy wellington, to pomyślałem, że ją przygotuję. No i wieczór planszówek też dobrze brzmi, prawda? - powiedział z uśmiechem, patrząc na kocicę.
- Masz rację. Dobrej zabawy Kaga. Jakbyś potrzebował w czymkolwiek mojej pomocy, wiesz, gdzie mnie szukać. - dodała, a potem powolnym krokiem poszła do sypialni Kagamiego, zostawiając za sobą małe, nie palące, na szczęście, niczego ogniki.
Po godzinie, kiedy polędwica leżała już na stole wraz z ziemniakami i surówką, Eren wrócił do domu. Wówczas, Kagami stanął przy progu i popatrzył na przyjaciela z szerokim uśmiechem.
- Eren, zrobiłem obiad. No i przygotowałem kilka planszówek na nasz wieczorek... Co ty na to? - zapytał, uśmiechając się do niego delikatnie.
- Huh? - brunet spojrzał w jego stronę, zmieszany i nieco zakłopotany. - Ugh... S... Spoko. Przyjdę za chwilę. - uśmiechnął się delikatnie, omijając go wzrokiem i kierując się następnie do swego pokoju.
- Super. Bo jedzenie stygnie. - powiedział spokojnie. - Ayato też coś buszował po twoim pokoju, może znowu mucha tam wleciała. - dodał.
Wtedy Eren poszedł do siebie, po chwili mówiąc do wielkiego sierściucha, którego dalej bał się czerwonowłosy. Kagami nie mógł pozbyć się lęku przed psami od dzieciństwa, bez znaczenia, jak bardzo próbował. Każdego sposobu już używał i nadal nic, więc po czasie zrezygnował, mimo tego lekkiego ciężaru na jego honorze. Taki wielki facet jak on, a boi się psów. Po chwili, poszedł do jadalni i usiadł tam, czekając na współlokatora, jaki z tego co słyszał, brał prysznic.
Po kilkunastu minutach, Eren pojawił się w jadalni, jedzenie na szczęście nie wystygło bardzo mocno, było nadal dość ciepłe, a polędwica była gorąca, gdyż leżała w naczyniu żaroodpornym z pokrywką. Kiedy chłopak usiadł, Kagami otworzył wieczko, a zapach naprawdę pięknie pachnącego wellingtona rozleciał się po całym mieszkaniu.
- Mam nadzieję, że ci zasmakuje. - powiedział z lekkim uśmiechem.
- A czy kiedykolwiek coś mi nie smakowało, jak to zrobiłeś? Zapach mówi sam za siebie, na pewno będzie dobre. - dodał z delikatnym uśmiechem, odgarniając swoje wilgotne włosy na bok. - Ale mogłeś powiedzieć, pomógłbym ci w czymś.
- Spokojnie, ja przez ten czas, kiedy czekam na rozpoczęcie pracy, zajmę się ogarnięciem domu. Będę robił obiady, będę sprzątał. Nie umiem za bardzo usiedzieć w miejscu. Na pewno będzie w porządku. - odpowiedział z szerokim uśmiechem. - Lubię sprzątać i zajmować się domem.
- Zdążyłem zauważyć. Jak coś to mów to ci pomogę. Ale zrobię zakupy w zamian, by było fair. - odparł dosyć cicho, odwracając wzrok i przeczesując palcami swoje ciemne kosmyki.
- Zakupy...? - powiedział. - Nie, spokojnie. Dam radę. Mały trening biegiem do supermarketu, potem z powrotem. Potem jak będę pracował, będziemy się dzielić obowiązkami. - dodał, szczerząc się do niego.
- Hm... Skoro tak mówisz... - odparł nieco zmieszany, marszcząc lekko brwi.
- Jak ci dzień minął? Co dzisiaj dokładnie porabiałeś? Jak minęła ci sesja? - zapytał, jedząc powoli polędwicę.
- W porządku. Jestem trochę zmęczony, bo nie spałem, ale... Jakoś żyję. A jak u ciebie?
- U mnie jest w porządku. Jestem szczerze przygotowany do pracy i cieszę się, że będę pracował znowu w kawiarni i jeszcze będę zajmował się kotkami. - powiedział, patrząc na niego. - To szczęście, że ta praca wręcz spadła mi z nieba.
- Mhm. Cieszę się twoim szczęściem. - odparł, krojąc i biorąc kolejny kęs jedzenia do buzi. - Wpadnę może do ciebie któregoś dnia jak będę wolny.
- Zapraszam. Przygotuję wam kawę z kocim wizerunkiem na pianie. - powiedział, uśmiechając się do niego.Po chwili, Kagami zastanowił się chwilę. Przez głowę przebiegło mu kilka wspomnień z dzieciństwa, szczególnie te jedno z imprezy. Zarumienił się lekko, wzdychając spokojnie. Popatrzył na Erena, odkładając sztućce. Widocznie spoważniał, przyglądając się współlokatorowi.
- Eren... Czy my możemy o czymś pogadać? - zapytał, oddychając spokojnie.
- Mm? Tak... O co chodzi? - dodał, podnosząc na niego nieco zmęczony wzrok oraz popijając wodę z kubka.
- Cóż... Chodzi mi o pewną sprawę... Chciałbym porozmawiać z tobą ponownie o naszym dzieciństwie... Mam wrażenie, że jak więcej o tym pomówimy, może... Może ci się coś przypomni? - zapytał.
W oczach Kagamiego była ogromna nadzieja, nadzieja na to, że Eren przypomni sobie ich dzieciństwo. Kiedy byli młodzi i bawili się przy tym tak dobrze... Oh Eren...
Po kilkunastu minutach, Eren pojawił się w jadalni, jedzenie na szczęście nie wystygło bardzo mocno, było nadal dość ciepłe, a polędwica była gorąca, gdyż leżała w naczyniu żaroodpornym z pokrywką. Kiedy chłopak usiadł, Kagami otworzył wieczko, a zapach naprawdę pięknie pachnącego wellingtona rozleciał się po całym mieszkaniu.
- Mam nadzieję, że ci zasmakuje. - powiedział z lekkim uśmiechem.
- A czy kiedykolwiek coś mi nie smakowało, jak to zrobiłeś? Zapach mówi sam za siebie, na pewno będzie dobre. - dodał z delikatnym uśmiechem, odgarniając swoje wilgotne włosy na bok. - Ale mogłeś powiedzieć, pomógłbym ci w czymś.
- Spokojnie, ja przez ten czas, kiedy czekam na rozpoczęcie pracy, zajmę się ogarnięciem domu. Będę robił obiady, będę sprzątał. Nie umiem za bardzo usiedzieć w miejscu. Na pewno będzie w porządku. - odpowiedział z szerokim uśmiechem. - Lubię sprzątać i zajmować się domem.
- Zdążyłem zauważyć. Jak coś to mów to ci pomogę. Ale zrobię zakupy w zamian, by było fair. - odparł dosyć cicho, odwracając wzrok i przeczesując palcami swoje ciemne kosmyki.
- Zakupy...? - powiedział. - Nie, spokojnie. Dam radę. Mały trening biegiem do supermarketu, potem z powrotem. Potem jak będę pracował, będziemy się dzielić obowiązkami. - dodał, szczerząc się do niego.
- Hm... Skoro tak mówisz... - odparł nieco zmieszany, marszcząc lekko brwi.
- Jak ci dzień minął? Co dzisiaj dokładnie porabiałeś? Jak minęła ci sesja? - zapytał, jedząc powoli polędwicę.
- W porządku. Jestem trochę zmęczony, bo nie spałem, ale... Jakoś żyję. A jak u ciebie?
- U mnie jest w porządku. Jestem szczerze przygotowany do pracy i cieszę się, że będę pracował znowu w kawiarni i jeszcze będę zajmował się kotkami. - powiedział, patrząc na niego. - To szczęście, że ta praca wręcz spadła mi z nieba.
- Mhm. Cieszę się twoim szczęściem. - odparł, krojąc i biorąc kolejny kęs jedzenia do buzi. - Wpadnę może do ciebie któregoś dnia jak będę wolny.
- Zapraszam. Przygotuję wam kawę z kocim wizerunkiem na pianie. - powiedział, uśmiechając się do niego.Po chwili, Kagami zastanowił się chwilę. Przez głowę przebiegło mu kilka wspomnień z dzieciństwa, szczególnie te jedno z imprezy. Zarumienił się lekko, wzdychając spokojnie. Popatrzył na Erena, odkładając sztućce. Widocznie spoważniał, przyglądając się współlokatorowi.
- Eren... Czy my możemy o czymś pogadać? - zapytał, oddychając spokojnie.
- Mm? Tak... O co chodzi? - dodał, podnosząc na niego nieco zmęczony wzrok oraz popijając wodę z kubka.
- Cóż... Chodzi mi o pewną sprawę... Chciałbym porozmawiać z tobą ponownie o naszym dzieciństwie... Mam wrażenie, że jak więcej o tym pomówimy, może... Może ci się coś przypomni? - zapytał.
W oczach Kagamiego była ogromna nadzieja, nadzieja na to, że Eren przypomni sobie ich dzieciństwo. Kiedy byli młodzi i bawili się przy tym tak dobrze... Oh Eren...
"Czemu ty o tym zapomniałeś?"
Ilość słów: 3002
<następne opowiadanie>
Ilość słów: 3002
<następne opowiadanie>





Komentarze
Prześlij komentarz